
Czym jest naprawdę Boże Narodzenie?
Nad tym pytaniem przynajmniej dzisiaj należy się poważnie zastanowić chcąc autentycznie przeżywać treść tego święta. Boże Narodzenie to święto, które z natury swej ma charakter czysto religijny. Nadawanie mu innego charakteru, niereligijnego, nie jest przeżywaniem święta Bożego Narodzenia, lecz spłyceniem jego treści i pozbawieniem go nadprzyrodzoności. Uroczystość Bożego Narodzenia, jak mówi sama nazwa, jest pamiątką, uobecnieniem i na nowo przeżywaniem historycznego faktu przyjścia na świat Boga w postaci ludzkiej blisko 2000 lat temu, by spełnić oczekiwania, tęsknoty i nadzieje całej ludzkości.
A zatem dzień Bożego Narodzenia to nie tylko spotkanie się przy stole wigilijnym, śpiewanie kolęd, opłatek, choinka, prezenty, zwyczaje, tradycja, ale przede wszystkim spotkanie nieba z ziemią, Boga z człowiekiem oraz zjednoczenie Stwórcy ze stworzonym na Jego obraz i podobieństwo człowiekiem jako przybranym dzieckiem. Mówi się często, że jest to święto rodzinne, święto Bożej miłości, święto braterstwa; owszem, ale przede wszystkim jest to przypomnienie prawdy, że człowiek jest powołany do nadprzyrodzoności, do nieba, że człowiek, mający godność dziecka Bożego, jest przeznaczony do uczestniczenia w życiu samego Boga.
Boże Narodzenie jest wydarzeniem zupełnie nowym, jest faktem bez precedensu, czymś unikalnym i zdumiewającym, zapoczątkowaniem w dziejach świata nowej ery. W grocie betlejemskiej narodził się nowy człowiek; w nim natura Boska złączyła się z naturą ludzką; wszedł on w łańcuch pokoleń ludzkich jako najpiękniejsze ogniwo pod imieniem Jezusa Chrystusa, syna Maryi. Niewidzialny, wieczny, wszechmocny, nieskończony Bóg stał się Człowiekiem. Lata odtąd liczą się nie od założenia Rzymu, lecz od narodzin Jezusa Boga- Człowieka, który zapoczątkował nową erę w dziejach świata. Święto Bożego Narodzenia jest zatem proklamacją nowej zupełnie rzeczywistości.
W Betlejem Syn Boży, odwieczne Słowo Boże - Logos, Wcielone w przeczystym łonie Maryi Dziewicy w mieście Nazaret, stanęło pośrodku historii świata; bez rozgłosu i ostentacji dokonało inwazji w ludzki świat, aby grzesznego człowieka podnieść ze stanu niełaski do stanu świętości i do godności dziecka Bożego, ażeby go po prostu zrehabilitować w oczach Bożych. Druga Osoba Boska, czysty Duch wiąże się z materią, z ciałem ludzkim, stając się szczytowym i centralnym punktem kosmosu i historii zbawienia, dopełnieniem i ukoronowaniem świata tak w porządku natury jak i łaski.
Bóg, poprzez Słowo, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami, przemówił do człowieka. Wprawdzie “wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków" (Hbr 1,1), ale od czasu proroka Malachiasza, tzn. od pięciu prawie wieków, milczał. Dopiero w naszych czasach przemówił znowu, ale przemówił inaczej. Bóg przemówił do ludzkości w Starym Przymierzu na Górze Synaj; wówczas przemówił słowami, pouczającymi zdarzeniami objawiając swoją potęgę i swoje prawo; ukazał się w obłoku pełnym blasku, wśród grzmotu i błyskawic, na wysokiej skalistej górze, pokrytej dymem i ogniem. Ziemia wokół drżała i drżeli także ludzie.
Obecnie przemówił Bóg do ludzkości poprzez swego Jednorodzonego Syna, przemówił przez małe Dziecię, które nie mówi. Nie ma jednak głośniejszej mowy, głośniejszego kazania, niż to niemowlęcie - leżące w żłóbku i owinięte w pieluszki. Oby tylko każdy człowiek usłyszał tę mowę betlejemskiego Dziecka i pojął jej treść i przesłanie, gdyż każdy człowiek, bez wyjątku, jest jej adresatem. Ale Bóg potrafi mówić do człowieka na różne sposoby. Mówi wciąż, przy każdym naszym wyborze, przy każdej decyzji poprzez głos sumienia. On mówi nam o zgodności lub niezgodności czynu z normą moralną; jest to również głos Boga mówiącego: czyń dobro a unikaj zła!
Dzień Bożego Narodzenia - to pamiątka i zarazem uobecnienie Chrystusa jako Zbawiciela ludzkości, który wkracza w dzieje ludzkie i w naszą empiryczną codzienność; potężny i nieskończony Bóg staje się kimś tak małym jak dziecko i kimś tak bezradnym, jak rozpłakane, drżące dziecko; staje się naszym bratem. To wkroczenie Chrystusa w rodzinę ludzką stało się fundamentem i wzorem wszelkiej wspólnoty: zjednoczenia Boga z ludźmi i braterstwa międzyludzkiego. Odwieczne Słowo Ojca mniej dotykalne niż mgła, niż wiatr, niż powietrze stało się ciałem - najpierw ciałem żydowskiego dziecka, a potem u kresu życia ciałem skazańca na krzyżu. “Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).
Bóg się narodził wśród nas, dla nas i jako jeden z nas, aby nas wszystkich uczynić swoimi dziećmi. Pragnie, abyśmy Go przyjęli i w Niego uwierzyli. “ Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli i uwierzyli w imię Jego, dał moc, aby się stali Synami Bożymi” - pisze św. Jan ewangelista (J 1,12). Oto religijna i teologiczna treść dzisiejszego święta. Oto czym naprawdę jest Boże Narodzenie.
A czym jest Boże Narodzenie dla tych, którzy nie uwierzyli i nie przyjęli Jezusa Chrystusa? - dla tych, którzy w to święto ograniczają się do wysłania życzeń świątecznych lub dla których najważniejsze są prezenty? Czym jest dla tych, którzy w tym dniu obchodzą czy “czczą” Jołkę czyli choinkę? - lub dla tych, którzy całą treść tego święta sprowadzają do pisania listów do św. Mikołaja na adres “Biegun Północny”? Czy dla nich Boże Narodzenie ma jeszcze treść religijną i nadprzyrodzoną? Czy wierzą, że Bóg naprawdę narodził się dla nich także? Czyż nie jest to raczej obchodzenie święta Bożego Narodzenia bez Bożego Narodzenia?
Zapominając o istotnej treści Bożego Narodzenia i jego celu, człowiek może bardzo łatwo zagubić się w neonach, różnego rodzaju lampkach i świecidełkach, spędzać czas przy słuchaniu muzyki, legend, opowiadań o zwyczajach ludowych czy przy radioodbiornikach, telewizorach, komputerach. Człowiek dzisiaj taki wielki staje się równocześnie taki mały i bezczelnie płaski , właśnie wtedy, gdy nie jest w stanie przyjąć przesłania z Betlejem, gdy istotną treść nadprzyrodzoną zastępuje konwencją zgoła naturalistyczną i treścią czysto laicką nie mającą nic wspólnego, oprócz zbieżności czasowej, z faktem, iż narodził się Bóg-Człowiek.
Wielkim nieporozumieniem chyba jest tendencyjne czy też podświadome spłycanie treści Bożego Narodzenia. Pewien pan doktor zapytany raz, co sądzi o świętach Bożego Narodzenia, odpowiedział, że są to święta rodzinne, czas na wspomnienia; jest opłatek tworzący więź, ma miejsce odnowa życia towarzyskiego, wspomina się o zmarłych, ludzie różnych nawet narodowości się łączą... Czy naprawdę do tego potrzebne są święta Bożego Narodzenia? Czyż to wszystko nie moze mieć miejsca w jakikolwiek inny dzień roku, np. w święto 1-go Maja lub w święto Odzyskania Woności? Z pewnością tak!
Istotny sens Bożego Narodzenia polega na spotkaniu i zjednoczeniu się Boga z człowiekiem, a właściwie na narodzeniu się Boga w duszy ludzkiej. Tak naprawdę w noc narodzenia Zbawiciela świata chodzi jedynie o to, by Chrystus narodził się w nas. A ma to miejsce wtedy, gdy człowiek zaczyna myśleć jak Chrystus, dobrze czynić jak Chrystus, gdy staje się źródłem błogosławieństwa dla innych, gdy człowiek cierpi i umiera jak Chrystus. Dobrze rozumiał sens Bożego Narodzenia nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz, kiedy pisał: “Wierzysz, że się Bóg zrodził w Betlejemskim żłobie? Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”.
Dodajmy, że wokół żłóbka ze złożonym w nim Synem Bożym odgrywa się ciągle dramat, który trwa od czasu, kiedy Bóg zaczął przemawiać do człowieka przez proroków i w który jakoś uwikłani jesteśmy i my żyjący współcześnie. Nie chodzi tu bowiem o jakieś przyznawanie się tylko do wiary w Boga-Człowieka i Jego Kościół, ale o coś bardziej podstawowego: o życie z Bogiem lub bez Niego. Kto wierzy w Niego jako Słowo Ojca i przyjmuje Go, staje się dzieckiem Boga, kto zaś odrzuca Go, ten pozostaje w ciemnościach, umiera z głodu i pragnienia.
To prawda, że tradycja obchodzenia świąt Bożego Narodzenia jest w narodzie polskim głęboko zakorzeniona. Nie powinno jednak być to tylko zewnętrzne przeżycie, poddanie się chwilowemu nastrojowi czy urokowi, kładzenie głównego akcentu na choince, opłatku, śpiewie kolęd czy ludowych zwyczajach i opowiadaniach. Byłoby to tragicznie mało, nie byłoby po prostu autentycznym Bożym Narodzeniem. Chrystus wkraczając w historię ludzkości, nadał jej właściwy kierunek i sens. Chrystus stał się widzialnym znakiem obecności Boga. Chrystus przez swoją łaskę, przez danie nam życia Bożego, ma się w nas narodzić i stać się Zbawcą każdego z nas. Tym dopiero naprawdę jest Boże Narodzenie.
Grzegorz B. Błoch ofm

Nie zasłużyliśmy na te święta
Tylko w tym człowieku, który podejmuje trud życia według zasad Ewangelii, trwa na codziennej modlitwie, podnosi się z każdego upadku w sakramencie spowiedzi i przyjmuje Jezusa w Eucharystii "jako swój chleb codzienny, codziennie wypełnia się tajemnica Bożego Narodzenia, cud Słowa Bożego, które staje się ciałem" (św. Edyta Stein)
więcej
Boże Narodzenie odpowiedzią na dramat ludzkości
Boże Narodzenie nie jest bajką dla dzieci, lecz odpowiedzią Boga na dramat ludzkości poszukującej prawdziwego pokoju – podkreślił Benedykt XVI w rozważaniu przed dzisiejszą modlitwą Anioł Pański w Watykanie. Papież podkreślił, że miejsce Narodzenia Chrystusa - Betlejem jest także miastem symbolem pokoju, w Ziemi Świętej i na całym świecie oraz życzył: „Dobrego Bożego Narodzenia dla wszystkich!” więcej

(1500) Giorgione
Znakiem Boga jest prostota. Znakiem Boga jest dziecko. Znakiem Boga jest to, że On się dla nas uniża. To jest Jego sposób panowania. On nie przychodzi z mocą i z zewnętrznym przepychem. Przychodzi jako dziecko – bezbronne i potrzebujące naszej pomocy. Nie chce nas pokonać siłą. Sprawia, że On prosi o naszą miłość: dlatego staje się dzieckiem. Nic innego od nas nie pragnie jak tylko naszej miłości, dzięki której spontanicznie uczymy się wchodzić w Jego pragnienia, Jego myśli i Jego wolę. (2006 Benedykt XVI)
„Wszystkim tym, którzy je przyjeli, dalo moc, aby się stali dziećmi Bożymi”- J 1,12

Bądźmy świadkami miłości
Deus Caritas Est (z łac. Bóg jest miłością)
- Benedykt XVI.
"Zaśpiewajmy kolędę Jezusowi dziś, niech kolęduje z nami cała ziemia, niech kolęduje z nami cały świat..."
Jan Paweł II

Było wielu filozofów, mędrców i rewolucjonistów na planecie Ziemia, ale żaden nie potrafił przeprowadzić człowieka przez grób. Tylko Jezus Chrystus - Ten, któremu cześć oddają anielskie duchy, otwiera bramę śmiercii prowadzi do życia w obfitości, tu na ziemi
i tam po śmierci - w niebie.
Nie ma takiego specjalisty, który mógłby uzdrowić poranione i zniewolone ludzkie serce, bo to serce może przemienić tylko Ten, kto je stworzył.
Z Krzyża Chrystusowego płynie mądrość, światło i moc.
Krzyż to drogowskaz ku prawdzie, ku boskim i ludzkim cierpieniom, ku życiu...Kapliczki i krzyże stawiane przy drodze przetrwały do dziś jako znak wiary naszych ojców i naszej tradycji. To jest nasze bogactwo wiary i kultury narodowej. Bądżmy wierni temu dziedzictwu .
Czasy się zmieniły, mówią. Znaczy co się zmieniło? Czy człowiek nie ma już prawa do Boga, do swojego Stwórcy i Zbawcy? Nie ma już prawa? Bardzo się boją Boga siły ciemności skoro krzyż jest znów zaatakowany a może im się wydaje, że już się nie muszą bać, że Bóg jest pokonany już w człowieku i można uderzyć także w jego znak, w krzyż. Chciałoby się przypomnieć tylko, że już nie żyją ci, którzy głosili, że Bóg umarł. Bóg dalej prowadzi swoje dzieło na ziemi, że już od dawna nie żyją ci, co chcieli tworzyć siłą społeczeństwo bez Boga. Już ich wielokrotnie wskazano jako odpowiedzialnych za zbrodnie i cierpienia, a ich dzisiejsi towarzysze z uporem chcą kontynuować ich dzieło. My wiemy, że to bojaźń Boża jest początkiem mądrości, aby tę mądrość rozpoznać trzeba znać Bożą drogę - to także początek mądrości. warto przeczytać lub posłuchać całą homilię Abp. A.Dzięgi
Człowiek jest istotą społeczną i ma prawo organizować swoje życie czy we wspólnocie religijnej czy jako obywatel konkretnego Państwa. Każda z tych dwóch społeczności ma obowiązek stanowienia praw, odpowiadających potrzebom i aktualnej sytuacji swych członków i dla ich prawdziwego dobra. Ponadto prawo ludzkie musi być godziwe, sprawiedliwe, celowe i potrzebne, a także możliwe fizycznie i moralnie do wypełnienia.

Nie możemy przecież zapomnieć słów Wielkiego Papieża - Jana Pawła II wypowiedzianych przed dziesięciu laty pod Giewontem: "'Będą patrzeć na tego, którego przebili' - te słowa kierują nasz wzrok ku krzyżowi świętemu, ku drzewu krzyża, na którym zawisło zbawienie świata. 'Nauka bowiem krzyża - jak pisze św. Paweł - która jest głupstwem dla świata, dla nas jest mocą Bożą' (por. 1 Kor 1, 18). Rozumieli to dobrze mieszkańcy Podhala. I kiedy kończył się wiek XIX, a rozpoczynał współczesny, ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. Chcieli wasi ojcowie, aby Chrystusowy krzyż królował w sposób szczególny na Giewoncie (...)
Umiłowani bracia i siostry, nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwalajcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz (...).
Niech ten krzyż tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy i gdzie są nasze korzenie.
(Zakopane, 6 czerwca 1997 r.).

NIE MA WIĘKSZEJ MIŁOŚCI OD TEJ, GDY KTOŚ ŻYCIE SWOJE ODDAJE ZA PRZYJACIÓŁ SWOICH
( J 15, 13 )
Chrystus bez Krzyża nie jest Chrystusem Ewangelii. Bez Krzyża być może jest Chrystusem teologów (tych, którzy podejmują specjalistyczną analizę, lecz nie są zdolni do podejmowania Bożej syntezy teologicznej) i socjologów, Chrystusem pisarzy i dziennikarzy, ale nie jest Chrystusem Zbawicielem, nie jest Chrystusem najwyższej Miłości- jak to przepowiedział Izajasz- który zbawia nas swoimi śmiertelnymi ranami (por.Iz 53,5, który na drzewie Krzyża niesie grzeszników ku Ojcu, oczyszczając ich po drodze we KRWI swojej. Chrystus bez Krzyża może być co najwyżej Mistrzem i wzorem do naśladowania, przewodnikiem, reformatorem, działaczem społecznym i rewolucjonistą jak to o Nim głosi dziś tzw. teologia wyzwolenia. Bez Krzyża może On być wszystkim, ale nigdy nie TYM, który prowadzi człowieka od
ŚMIERCI DO ŻYCIA, SAM UMIERAJĄC I ZMARTWYCHWSTAJĄC
/por. Fr. Blachnicki - KWC, Bp J. Pietraszko /
Ks. Blachnicki wiedział, że „prawdziwe chrześcijaństwo zaczyna się od zrozumienia tajemnicy krzyża” i że wszystko, co dzieje się w królestwie Bożym, w krzyżu ma swoje źródło i z nim jest nieodłącznie związane.
Odkupienie przynosi nam nie tylko wyzwolenie od ciemności błędu i od lęku, ale przede wszystkim od egoizmu, od egocentrycznej miłości, która stanowi najgłębsze źródło wszelkiej niewoli. Z powodu niej bowiem nie tylko człowiek dla człowieka staje się przedmiotem manipulacji, ale także nie może w wolności urzeczywistniać sam siebie.
KDK 24 mówi, iż "człowiek nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego".
NIE MA CHRZEŚCIJAŃSTWA BEZ KRZYŻA
Chrześcijanie, którzy odrzucają krzyż, są "ateistami" - to jedna z myśli zawartych w rozważaniach Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum (2008r.) Ich autorem po raz pierwszy w historii jest biskup z Chin - ks. kard. Joseph Zen Ze-kiun, ordynariusz Hongkongu. "Istnieją odważni ateiści, którzy gotowi są poświęcić się rewolucji: skłonni są objąć krzyż, ale bez Jezusa. Wśród chrześcijan są 'ateiści', którzy przyjmują Jezusa, ale bez krzyża. Otóż bez Jezusa krzyż jest nie do wytrzymania, a bez krzyża nie można rościć sobie prawa do bycia z Jezusem" - napisał ks. kard. Joseph Zen Ze-kiun w medytacji przy VII stacji Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum: "Jezus obciążony krzyżem".
czytaj dalej
BEZ CHRYSTUSA NIE MA CHRZEŚCIJAŃSTWA
Centrum wiary chrześcijańskiej to Jezus Chrustus .Zasadniczym elementem , który odróżnia chrześcijaństwo od pozostałych religii monoteistycznych (judaizmu i islamu) jest wiara w Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Zarówno dla judaizmu, jak i dla islamu jest nie do przyjęcia, aby Bóg, który jest czystym duchem, samą świętością, przyjął materialne ciało, niejako "zmieszał się" z elementem ziemskim, który zawsze był postrzegany jako coś gorszego od tego, co duchoweczytaj całość
O KRZYŻU:
Najwyższe dobro Odkupienia świata zostało wyprowadzone z Krzyża Chrystusa i stale z niego bierze swój początek. Krzyż Chrystusa stał się źródłem, z którego biją strumienie wody żywej. W nim też musimy postawić na nowo pytanie o sens cierpienia i odczytać do końca odpowiedź na to pytanie.
Jan Paweł II, List apostolski „Salvifici doloris”, n. 18
Właśnie w tajemnicy Krzyża objawia się w pełni niepowstrzymana potęga miłosierdzia Ojca Niebieskiego. Aby pozyskać na nowo miłość swojego stworzenia, zgodził się zapłacić najwyższą cenę krwi swojego Jednorodzonego Syna. Śmierć, która dla pierwszego Adama była znakiem skrajnej samotności i niemocy, przekształciła się w ten sposób w najwyższy akt miłości i wolności nowego Adama.
Benedykt XVI, Orędzie na Wielki Post, 2007 r.

Czy można pozostać obojętnym wobec takiego dowodu miłości?
Nie zdejmę Krzyża z mojej ściany-
(Pieśń religijna a zarazem świadectwo i wyznanie naszej wiary)
1. Nie zdejmę Krzyża z mojej ściany
Za żadne skarby świata,
Bo na nim Jezus ukochany
Grzeszników z niebem brata.
Ref.: Nie zdejmę Krzyża z mego serca,
Choćby mi umrzeć trzeba,
Choćby mi groził kat, morderca,
Bo Krzyż to klucz do nieba.
2. Nie zdejmę Krzyża z mojej duszy,
Nie wyrwę go z sumienia,
Bo Krzyż szatana wniwecz kruszy,
Bo Krzyż to znak zbawienia.
Ref.: A gdy zobaczę w poniewierce
Jezusa Krzyż i ranę,
Która otwiera Jego Serce,
W obronie Krzyża stanę.
Crux sacra sit mihi lux
Non draco sit mihi dux
Vade retro satana
Non saude mihi vana
Sunt mala quae libas
Ipse venea bibas
Tłumaczenie
Krzyż święty niech będzie mi światłem
Niech diabeł nie będzie mi przewodnikiem
Idź precz, szatanie
Nie kuś mnie do próżności
Złe jest to, co podsuwasz
Sam pij swoją truciznę
CZY KRZYŻ MOŻE BYĆ NIELEGALNY????
MIŁOŚĆ KRZYŻA
Zatrzymaj się i pomyśl przez chwilę,
to zrozumiesz po co żyjesz..
Kraj , którego dróg Krzyż strzeże z Jezusem nie zginie.
On nas chroni w każdej trudnej i smutnej godzinie.
Chroń Krzyż przy drodze stojący, z którego miłość spływa.
Tylko z Krzyżem i z Jezusem Polska może być szczęśliwa.
Jezus to najwyższe imię, to nasza miłość i nasza nadzieja,
Jezu, Polska musi zatęsknić i prosić z gorącą miłością Pana,
Przyjdź do nas Panie , nasz dobry Boże, przyjdź z łaską swoją
Krzyż Twego Syna niech będzie mi szczęściem i miłością moją.
Przytul się do Krzyża , do Jego skarbnicy, On cię ochroni
W trudnej chwili burzy , wichrów i nawałnicy., On cię osłoni.
Jak słodkie w mroku cienie. Twój Krzyż w moim sercu lśni.,
Wód kryształów się rumieni i miłością wypełni dni.
Jezu Polska wiarę traci, niech Twój Święty Krzyż ją osłoni,
Niech nas ogarnie Twojej miłości promieniami.
Jezu jak ja kocham Twój Krzyż i w sercu go noszę,
W moich cierpieniach dzielę się z Tobą i o miłość proszę.
Wobec Twej męki , nic moje cierpienie,
Patrzysz na nas z nieba i dajesz pocieszenie,
Czuwasz przy drogach , strzeżesz miasta i wioski,
Jezu strzeżesz cały świat i umiłowałeś naród polski.
Twój Krzyż wzniesiony na Giewoncie,
Promieniami Swoimi ogrzewa Polskę jak słońce.
Otula kraj cały, pełen miłości otula Swymi Świętymi ramionami.
"Tylko pod Krzyżem i pod Jego znakiem,Polska będzie Polską a Polak Polakiem".
(za wieszczem narodu A.Mickiewiczem)
Auitor: Aniela Piwowarska
Czy można pozostać obojętnym wobec takiego dowodu miłości?

( ....Krzyż został poświęcony. W nim znajdują się lęki i nadzieje mieszkańców Stalowej Woli. Dlaczego więc ma zostać usunięty? - pyta Ks. Bp. E. Frankowski. Wyjaśnia też, że obecny krzyż stoi w miejscu poprzedniego. - W tym miejscu byli traceni ludzie. Tam są kości ofiar I i II wojny światowej. więcej
MOJA REFLEKSJA: NIECH ON TAM POZOSTANIE (ZA NAUCZANIEM BŁOGOSŁAWIONEGO J.PAWŁA) II

Krzyż sprzed katedry w Port-Au-Prince.. Haiti
Łk 1,26-38 "Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami"

Bł. Jan Duns Szkot
"doktor subtelny"
"doktor maryjny"
"doktor nowych czasów" i "mysliciel przyszłości"
W kościele franciszkańskim w Kolonii znajduje się grób bł. Jana Dunsa Szkota, wielkiego teologa średniowiecznego. Jego krótką wędrówkę ziemską streszcza łaciński dwuwiersz:
Szkocja mnie zrodziła, Anglia mnie przygarnęła, wykształciła mnie Francja, strzeże mnie Kolonia.
NIEPOKALANIE POCZĘTA I JEJ PIEWCA
W odwiecznym zbawczym planie Bożym Maryja była przeznaczona do spełnienia specjalnej misji jako Matka Jezusa. Wypadało więc, aby była wyróżniona szczególną godnością i specjalnym przywilejem „wolności od wszelkiego grzechu osobistego”, czyli Niepokalanie Poczęta. Jako „łaski pełna” Maryja w swej wierze odpowiedziała w pełni na wezwanie Boga. Stała się przeto prototypem każdego człowieka wybranego, wierzącego i obdarowanego łaską. Niepokalanie Poczęta Maryja jest znakiem, że Bóg i Jego łaska uprzedzają wszelki nasz byt i wszelkie nasze działanie.
1. Wiara ludu
Zanim ukształtowała się doktryna Kościoła o Niepokalanym Poczęciu Maryi, grubo przedtem istniała wiara prostego ludu w świętość i niepokalaność Matki Jezusa. Zmysł chrześcijańskiej wiary był decydujący przy głoszeniu prawdy o pierwotnej świętości Maryi Dziewicy w odróżnieniu od myśli teologicznej, która przez długi okres czasu była dość falująca. W VII już wieku np. u wschodniego chrześcijaństwa obchodzi się liturgiczne święto Niepokalanego Poczęcia Maryi, które taż odegra pozytywną rolę w rozwoju doktryny. W ten sposób poprzez pierwsze wieki tradycji chrześcijańskiej, choć brak jeszcze wyraźnego stwierdzenia przywileju maryjnego, zarysowuje się wszakże kierunek myślenia, który dostarczy podstawowych elementów, a z których wyłoni się oficjalna nauka o Niepokalanym Poczęciu Maryi Dziewicy.
2. Niepokalane Poczęcie Maryi w teologii XIII wieku
Można powiedzieć, że do końca XIII wieku nie zauważa się poważniejszych ujęć zagadnienia Niepokalanego Poczęcia Maryi; co najwyżej uwidoczniała się coraz bardziej skłonność na korzyść tak zwanej „Pia sententia” (pobożne życzenie) ze strony ze strony akademickiego środowiska Oksfordu (w odróżnienia od teologów Paryża).
Św. Bonawentura, rozpatrując argumenty „pro et contra” (”za i przeciw”), czyli zwolenników Niepokalanego Poczęcia (immakulistów) i Jego przeciwników (makulistów), opowiada się za drugą opinią, uważając ją za „bardziej powszechną, bardziej rozumną i bardziej pewną”. Nawet św. Bernard z Clairvaux (XII wiek), przeciwstawiał się wprowadzeniu uroczystości Niepokalanego Poczęcia pisząc, że „Kościół [go] nie zna, rozum nie aprobuje, a tradycja nie poleca”. List ten wywołał burzę kontrowersji i podzielił teologów na dwa obozy: zwolenników i przeciwników Niepokalanego Poczęcia Maryi.
Immakuliści opierali się nie tyle na Piśmie Św., co raczej na „odpowiedniości”. Wśród ich argumentów były takie: Maryja jest pośredniczką między Chrystusem a ludźmi, tak jak Chrystus między Bogiem a ludźmi; Maryja swą świętością przewyższa wszystkich świętych. Druga opinia (makulistów) opierała się na dwóch zdaniach z Pisma Św.: „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rz. 3,23) oraz zdanie: „wszyscy zgrzeszyli w Adamie” (Rz. 5,12). Ponadto trzeba też pamiętać, że w XIII wieku doktryna teologiczna, oparta na tradycji wielkich mistrzów (św. Tomasz z Akwinu, św. Bonawentura, św. Albert Wielki) nie była przychylna tezie o Niepokalanym Poczęciu. Przeszkodą stała się interpretacja tekstów św. Pawła o grzechu pierworodnym i powszechnym odkupieniu Chrystusa.
Teologowie stawiali sobie pytanie: Jak pogodzić prawdę wiary, że Maryja – jak i my wszyscy – została odkupiona przez Jezusa Chrystusa, w którym jedynie jest zbawienie?
3. Doktryna bł. Jana Dunsa Szkota
Duns Szkot nie przyłączając się do sławnych mistrzów, jasno i odważnie zaczął głosić naukę o Niepokalanym Poczęciu Maryi, która zyskiwała sobie z czasem coraz więcej zwolenników. Przy jej głoszeniu bł. Jan Duns czerpał moc nie z rozwiązania egzegetycznego grzechu pierworodnego, ale ze szczęśliwej intuicji, teologicznie uzasadnionej, o absolutnym prymacie Chrystusa, wokół którego grawituje jako wniosek uprzedzające odkupienie Dziewicy Maryi.
Wielką zasługą bł. Jana Dunsa jest to, że rozważał przywilej maryjny nie jako rzeczywistość lub prawdę oderwaną [samą w sobie], lecz jako część albo skutek głównej tezy chrystologicznej: „W prymacie Chrystusa jest zawarte także uprzedzające odkupienie Maryi Dziewicy”. Jest to rzeczywiście koncepcja opatrznościowa. Właśnie rozważanie o absolutnym prymacie Chrystusa upoważniało Dunsa Szkota do logicznego wniosku o Niepokalanym Poczęciu Maryi Dziewicy. Rozumował tak: Ponieważ Chrystus posiada absolutny prymat we wszechświecie, a zaraz po Nim Maryja, należy wyciągnąć wniosek, że Chrystus był chciany jako pierwszy, a w jednym i tym samym dekrecie także Jego Matka. Ta zaś teza pociąga za sobą w sposób istotny uprzedzające odkupienie Maryi.
Wśród wielu argumentów Szkota na to, że Maryja była poczęta bez grzechu pierworodnego, Doktor Subtelny przytacza i ten: „Maryja bardziej niż ktokolwiek inny potrzebowała Chrystusa Odkupiciela. Poprzez naturalne zrodzenie wprawdzie Maryja także zaciągnęłaby grzech pierworodny, gdyby nie została uprzedzona przez łaskę Pośrednika. Jak inni potrzebowali Chrystusa, by przez Jego zasługi został im odpuszczony grzech już zaciągnięty, tak Maryja tym bardziej potrzebowała pośrednika, aby nie zaciągnąć grzechu”.
Teologiczna możliwość przywileju maryjnego spoczywa bezpośrednio nie w Maryi, lecz w Chrystusie, który Ją wybiera jako swoją Matkę. Ojciec Święty Jan Paweł II, ogłaszając Dunsa Szkota błogosławionym w dniu 20 marca 1993 r. w Bazylice Watykańskiej, m. in. w homilii powiedział: „wszystkich zachęcam, by wielbili imię Pana, którego chwała jaśnieje poprzez doktrynę i świętość życia bł. Jana, piewcy wcielonego Słowa i obrońcy Niepokalanego Poczęcia Maryi”.
Bł. Jan Duns, kierując się podstawową regułą mariologiczną: „Jeżeli nie sprzeciwia się to autorytetowi Kościoła i autorytetowi Pisma św., należy przypisać Maryi to, co jest wznioślejsze”, dochodzi do stwierdzenia, że N. M. Panna była poczęta bez skazy grzechu pierworodnego. Prawda ta walnie się przyczyniła do opracowania i ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi. 4. Słynna dysputa na Sorbonie
Nauka szkockiego franciszkanina o Niepokalanym Poczęciu Maryi, przyjmowana kiedyś w Oksfordzie z entuzjazmem, w Paryżu była uważana za nowatorską, jeśli nie wręcz za heretycką. W każdym bądź razie spolaryzowała ona teologów uniwersytetu paryskiego. Atmosfera dyskusji na jej temat stawała się coraz bardziej gorąca; rosła coraz bardziej wrzawa wokół osoby Jana Dunsa ze Szkocji.
Na Paryż bacznie zwracała uwagę Stolica Apostolska w trosce o ortodoksyjność jego doktryny, tak że całą sprawą zainteresował się papież Klemens V (1305-1314), przebywający wówczas w Poitiers (był to bowiem okres niewoli awiniońskiej papieży). Delegatom papieskim Berengariuszowi z Fredol i Stefanowi z Suisi Ojciec św. polecił zorganizować na Sorbonie publiczną dysputę, w czasie której brat mniejszy Jan Duns ze Szkocji miał usprawiedliwić swą tezę o Niepokalanym Poczęciu Maryi.
Historyczna dysputa odbyła się w roku akademickim 1306/1307 w obecności dwóch legatów papieskich, biskupa Paryża, kanclerza uniwersytetu, grona profesorów, osobistości pałacu królewskiego, wyższych przełożonych zakonnych, licznych zaproszonych gości, mnóstwa studentów i zainteresowanych tą kwestią. Jan Duns ze spokojem odparł wszystkie stawiane mu zarzuty argumentami opartymi na Piśmie św. i żelaznej logice. Franciszkanin ze Szkocji odniósł pełne zwycięstwo nagrodzone wiwatami i oklaskami na cześć Dziewicy Maryi. Na skutek zwycięstwa Szkota uchylono dekret z r. 1163 zakazujący obchodzić święto Niepokalanego Poczęcia, a uniwersytet w Paryżu uznał i przyjął tezę immakulistyczną. Był to również pierwszy krok naprzód, przygotowujący do ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi.
5. Ogłoszenie dogmatu
Droga do ogłoszenia przez Kościół dogmatu o Niepokalanym Poczęciu była długa i trudna. Ciągle, od XIII do XIX wieku, wśród teologów istniały spory i nieporozumienia; głoszone były różne opinie na temat Niepokalanej. Jednakże teza bł. Jana, piewcy i obrońcy Niepokalanego Poczęcia, stopniowo dojrzewała, a nieustanne nauczanie jej w franciszkańskich ośrodkach naukowych zadecydowało, że szala wreszcie przechyliła się na korzyść tezy o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy Maryi, co ostatecznie zaowocowało uroczystym zdefiniowaniem jej w postaci dogmatu wiary.
Ojciec św. bł. Pius IX, po zwycięstwie ugruntowanej teologicznie przez Duns Szkota nauki o wzniosłym przywileju maryjnym Niepokalanego Poczęcia, dnia 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus uroczyście ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi:
„Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.
I wszystko stało się wtedy jasne; ucichły spory teologów, rozwiane zostały wątpliwości niedowiarków, a ci, którzy nigdy nie wątpili, jeszcze bardziej się w tej wierze utwierdzili.
Maryja sama potwierdziła prawdziwość papieskiego dogmatu, gdy w cztery lata później, a więc 25 marca 1858 r. ukazując się Bernardecie z Lourdes, powiedziała: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. Również 1 lipca 1877 r ukazując się dwom dziewczynkom w Gietrzwałdzie, przedstawiła się: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”.
Prawda ta wywarła olbrzymi wpływ na kształtowanie się maryjnej pobożności i duchowości synów i córek Zakonu Franciszkańskiego. Z niej czerpali oni natchnienie do autentycznej czci Maryi, Niepokalanej Dziewicy, co było źródłem prawdziwej świętości (np. św. Maksymilian Kolbe). Prawda ta i nam może pomagać w zdobywaniu coraz większego stopnia świętości.
O. Grzegorz Bernard Błoch ofm
MODLITWA DO MARYJI NIEPOKALANEJ
(przypisywana bł. Janowi Dunsowi)
O Najświętsza Dziewico Maryjo, Matko mojego Pana, Królowo aniołów, Aureolo świętych, Chlubo rodzaju ludzkiego! Wielkie rzeczy wypowiedziały o Tobie usta proroków; wielkie rzeczy uczynił Ci Wszechmogący i każdą wielką rzecz u Ciebie rozważają i z wiarą przyjmują Twoi słudzy, ulegli synowie katolickiej Matki świętego Kościoła. Wierzymy i wyznajemy, o Niepokalana Matko Boga, że Twoim zamiarom odpowiadają Twoje początki: widząc Cię wyniesioną ponad wszystkie chóry świętych i aniołów, wierzymy, że w pierwszym momencie Twego stworzenia już byłaś po brzegi napełniona łaską Boga.
Z Pisma św. wiemy, że Jeremiasz, prorok przeznaczony dla ludu i narodów, został uświęcony w łonie matki; i o Janie Chrzcicielu poprzedniku Pana objawiono nam, że został napełniony Duchem Świętym przed narodzeniem. I któż ośmieli się mówić o Tobie, Najukochańsza Matko Odkupiciela i Szafarko odkupienia, że byłaś pozbawiona łaski Ducha Świętego w pierwszej chwili Twego poczęcia?
Jest także prawdą, że byłaś stworzona z grzesznego pnia starego Adama; lecz jeżeli Bóg może sprawić, że róża wyrasta bez kolców kłujących cierni, jakże Syn Boży nie mógł sprawić Tobie, swej Matce, że choć poczęta wśród cierni grzechu, nie mniej pozostałaś nie dotknięta jakąkolwiek zmazą? Mógł oczywiście, było bardzo stosowne, a przeto uczynił: Potuit, decuit, ergo fecit. Taka jest najsłodsza Pani; i duch się w nas raduje, że taka jest!
Czyż byłoby słuszne, ażebyś Ty, Matko Boga, była w Twym szczególnym poczęciu, poddana powszechnemu losowi zaciągania zmazy pierworodnej? O Królowo, nie ma rzeczy równej, ani porównywalnej z Tobą, ponieważ wszystko to, co istnieje, znajduje się ponad Tobą albo jest poniżej Ciebie. Ponad Tobą jest tylko Bóg; poniżej Ciebie - każda rzecz, która nie jest Bogiem. Otóż Ty, Pani nasza, jesteś predestynowana i podniesiona do tak wielkiej wysokości przez Bożą Potęgę, przyozdobiona tylu przywilejami przez nieskończoną Mądrość, wybrana na Matkę niezmierzonej wiecznej Dobroci. Czyż będziemy utrzymywać, że w Twoim poczęciu musiałaś podlegać prawu śmierci i grzechu, który przez zazdrość szatana wszedł na świat, aby go zepsuć? Duch powstrzymuje się od wierzenia w to, umysł wzdryga się przed myśleniem o tym, uszy przerażone wstrzymują się od słuchania tego, a język nie śmie nawet tego wypowiedzieć.
Dziewico Niepokalana, my Twoi słudzy wierzymy i wyznajemy, że Ty wyrosłaś z korzenia Jessego bez żadnej zmazy winy, i z występnego pnia Adama przyszłaś na świat cała czysta i cała piękna. Przez Twoją nieskazitelną czystość i przez łaskę, która Cię uczyniła świętą od samego początku, nabożnie Cię prosimy, abyś nas pociągnęła do umiłowania Twego piękna i świętości, abyś nam uprosiła serce i umysł czysty i święty, i owego dobrego ducha, o którego Twój Syn nauczył nas prosić Ojca, tak abyśmy, okazując w czystości i świętości uczuć naszą cześć względem Ciebie, stali się godni przyjęcia do współuczestniczenia w Twojej chwale w niebie. Amen.
Tłum. O. Grzegorz B. Błoch ofm
z języka włoskiego, z książki: G.Lauriola, Il cantore dell`Immacolata, Duns Scoto
Spotkanie O. Grzegorza ofm z Janem Pawłem II - Watykan 1986r.
NIEPOKALANA DZIEWICA I JEJ PIEWCA - O. Grzegorz Bernard Błoch OFM
Wiara chrześcijan w świętość i nieskalaność Matki Jezusa istniała na wiele wieków przed ukształtowaniem się doktryny Kościoła o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Już w VII wieku we wschodnim chrześcijaństwie obchodzono święto Niepokalanego Poczęcia. W ten sposób zarysował się kierunek, z którego wyłoni się oficjalna nauka o Niepokalanym Poczęciu Maryi Panny. więcej

Kościół katolicki obchodzi 8 grudnia Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Choć dogmat został ogłoszony w 1854r. prawda ta od wieków była obecna w Kościele. Według niej, Maryja została obdarzona przez Boga szczególną łaską, łaską poczęcia bez grzechu pierworodnego.
Król Polski Zygmunt Stary, gdy Polska przeżywała swój złoty wiek i liczono się z nią w Europie, prosił Stolicę Apostolską o przyspieszenie ogłoszenia tego dogmatu. Wtedy ówczesny papież Urban VIII tak odpisał polskiemu królowi: „Światło Ducha Świętego, które jedynie może wyjaśnić tę prawdę, tajemnicę ludowi – jeszcze nie zabłysło w naszych umysłach”. Po trzech wiekach, jakie minęły od prośby polskiego króla, papież Pius IX 8 grudnia 1854 r. ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.
Oto jego treść:
„Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga Wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego” (KKK 491).
Do popularności tego dogmatu wydatnie przyczyniły się objawienia Marii Dziewicy w Lourdes (1858), "Pani", która ukazała się Bernadetcie Soubirous w grocie Massabielle. Miała jej wówczas powiedzieć {w miejscowym języku okcytańskim): "Jam jest Niepokalane Poczęcie".
Gdy całe biblioteki uginają się pod uczonymi foliołami o Niej, myślę jednak, że te zamieszczone treści i refleksje, jako kropelka osobiście doświadczonej, poszukiwanej i odkrywanej prawdy o Niej, bez trudu zmieszczą się w ogromnym oceanie czci i miłości, jaką Maryi wyśpiewały wieki:
"Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc twego łona (...); Błogosławić cię będą wszystkie pokolenia (...); Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane od Pana."
Gotycka rzeźba tzw. Madonny Tronującej z Przyszowej - XIV w.
(W 1956r. została wypożyczona jako depozyt na wystawę maryjną z okazji 100-lecia ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia, do Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie.)- wiecej -kliknij w obrazek
Jednym z najważniejszych problemów stojących przed ludzkością jest kwestia odpowiedzi na pytanie:
KIM JEST CZŁOWIEK?
Szczególnie jest ona aktualna ponieważ obecnie w Europie, w związku z jej jednoczeniem, toczy się spór na forum politycznym i medialnym między liberalną a chrześcijańska wizją człowieka, rodziny i narodu. Ona jest w bardzo ważna ponieważ uzyskanie prawdziwej odpowiedzi na to pytanie ma fundamentalne znaczenie dla całokształtu życia społecznego, dla wypracowania uwarunkowań dotyczących prawnych bioetyki, aborcji, eutanazji itp...
Dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
DO NATURY CZŁOWIEKA NALEŻY PRAWDA
Człowiek stanowi swoisty przedmiot refleksji dany jako psychofizyczna całość. Bytuje on w dwóch wymiarach: cielesno-fizycznym, łączącym człowieka ze światem przyrody, do którego jako gatunek biologiczny należy, oraz – w najogólniejszym tego słowa znaczeniu – duchowym, odróżniającym go od reszty ziemskich stworzeń, kwalifikującym go jako byt rozumny i obdarzony wolną wolą.
Chcąc mówić o istocie człowieka, nie wystarczy stwierdzić, że „człowiek to brzmi dumnie’ albo, że „człowiek to najwyższe ogniwo ewolucyjne”, lecz trzeba przyjrzeć się samej naturze człowieka. Do natury zaś człowieka należy ciało i dusza. Dusza posiada dwie władze: rozum i wolę. Nas interesuje tu władza poznawcza – rozum albo intelekt, a szczególnie jego natura i związana z nią prawda.
Prawda jest czymś, co stanowi jedną z najwyższych wartości człowieka. Znaczenie prawdy w życiu ludzkim jest olbrzymie i to zarówno ze względów praktycznych jak i czysto teoretycznych. Szczególnie wyraźnie jawi się waga i znaczenie prawdy w życiu człowieka wtedy, gdy zestawiamy ją z jej przeciwieństwem, jakim jest błąd, fałsz, kłamstwo. Za błędy w życiu indywidualnym jak i zbiorowym człowiek musi nieraz płacić wysoką cenę.
Dla nas wierzących najwyższą i absolutną prawdą jest Chrystus. Poncjusz Piłat w czasie procesu postawił Mu pytanie: Co to jest prawda? Zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego, że Ten, który przed nim stoi, był prawdą absolutną i mógł o sobie powiedzieć: Ja jestem drogą, prawdą i życiem”(J 14,6). Ja po to przyszedłem na świat i po to się narodziłem, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37).
Jest wiele definicji prawdy logicznej, ale najodpowiedniejszą zdaje się być tzw. definicja klasyczna, sięgająca korzeniami czasów i poglądów Arystotelesa (384-322 przed Chr.), upatrująca prawdę w zgodności umysłu z przedmiotem; według tej definicji myśl prawdziwa ma swój odpowiednik w rzeczy.
W człowieku istnieje potrzeba poznania, przemożny pęd do wiedzy, do poznania prawdy o Bogu, człowieku i świecie. Jest to skłonność naturalna, którą człowiek przynosi na ten świat w swej naturze, która jest niezmienna, racjonalna i posiadająca wolną wolę. Każdy z nas wie, że co innego jest wiedzieć, a co innego chcieć. Zatem oczywiste jest, że przedmiotem rozumu jest prawda, a przedmiotem woli dobro (miłość)
Między prawdą i zgodnym z nią życiem nie może być rozdźwięku; natura ludzka go nie cierpi. Powstałe wówczas rozdarcie w psychice człowieka domaga się dostosowania albo życia do wyznawanej prawdy, albo prawdy do życia; to ostatnie jest często powodem nieszczęść człowieka takich jak: frustracja, wypaczenia i schorzenia psychiczne. Prawda bowiem w życiu ludzkim jest wartością nadrzędną. Przez życie w prawdzie człowiek osiąga swoje człowieczeństwo i ugruntowuje swoją godność.
Natury ludzkiej oszukać ani zmieniać nie można; ona zawsze domaga się prawdy. Na początku istnienia człowieka nasza natura była doskonała, pochodzi przecież od Boga, ale ta doskonała natura została skażona, gdy Adam i Ewa zgrzeszyli. To skażenie odbija się echem aż po dzień dzisiejszy. Mówi się dzisiaj o kryzysie prawdy. A właściwie dzisiaj obserwujemy dość powszechny zamach na prawdę, czyli godzenie w naturę ludzką.
Obserwujemy obecnie kryzys prawdy w stosunkach społecznych jak i w życiu prywatnym wielu ludzi; występuje on w postaci manipulowania prawdą w środkach masowego przekazu, mówieniu półprawdy, kłamstwa, głoszeniu mitów (upozorowanych prawd) i błędnych ideologii (np. ideologii gender). Propaguje się nie tyle definicję klasyczną prawdy, co raczej podejście pragmatyczne do prawdy, a to oznacza, że prawdziwe jest to, co prowadzi do skuteczności działania.
Człowiek może być sobą tylko przez wewnętrzną prawdę. Zaprzeczeniem obiektywnej prawdy lub obojętnością wobec niej są postawy tych, którzy prawdę i fałsz w dziedzinie moralności sprowadzają do indywidualnych ocen i decyzji, do własnego sposobu myślenia, nie przejmując się tym, czy to, co myślą i mówią, jest prawdą, czy fałszem. Niezależnie od tego trzeba stwierdzić, że grzech przeciw prawdzie jest grzechem przeciw naturze ludzkiej (św. Jan Kapistran).
Mamy zatem moralny obowiązek, a nawet nakaz moralny życia w prawdzie. Przede wszystkim naśladowcy Chrystusa Prawdy, mają obowiązek życia pełnią Bożej prawdy i Bożego Objawienia. Życie człowieka w prawdzie ma się przejawiać w stosunku do Boga i w stosunkach międzyludzkich. Istotnym obowiązkiem każdego człowieka jest szukanie prawdy (nie tworzenie), dążenie do prawdy, życie prawdą i obrona prawdy. Kto postępuje przeciwnie, grzeszy przeciw swej naturze i wyrządza krzywdę sobie i innym ludziom.
Człowiek żyjąc zgodnie z naturą rozumną, jest na drodze do prawdy a tym samym do Boga. Wchodząc natomiast w kompromisy z sumieniem, oddala się człowiek od prawdy, traci poczucie ostatecznego sensu życia. Wewnętrzne zakłamanie człowieka jest bardzo groźnym złem moralnym, niejako poddaniem się szatanowi, ojcu kłamstwa (por. J 8,44). Człowiek nigdy nie staje się „posiadaczem” całej, pełnej prawdy, lecz ustawicznie do niej dąży aż ją posiądzie kiedyś w Królestwie prawdy, sprawiedliwości, miłości, łaski pokoju.
Grzegorz Bernard Błoch OFM
Czy człowiek pochodzi od małpy czy stworzył go Bóg? - Przeczytaj
Jak należy rozumieć biblijne teksty o stworzeniu świata i człowieka?
Rozwiązanie tego dylematu znajdujemy nie na płaszczyźnie nauk przyrodniczych, a nauki o gatunkach literackich. Gatunek literacki wskazuje nam bowiem jak należy interpretować wypowiedź autora: dosłownie czy przenośnie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie stawia zarzutu, na przykład autorowi pieśni o Monte Casino, że nie zna biologii, kiedy pisze, że „Czerwone maki pod Monte Casino zamiast rosy piły Polską krew... i tylko maki pod Monte Casino czerwieńsze są, bo z Polskiej wzrosły krwi”. W interpretacji Biblii obowiązuje ta sama zasada. Nie interpretuje się tekstu dosłownie, gdy autor dosłownie nie chciał być zrozumiany.
Przejdźmy do sedna sprawy.
Teoria Darwina mówi, że człowiek, podobnie jak chyba wszystkie organizmy na ziemi, podlegał ewolucji. A co przekazuje tekst o stworzeniu świata? więcej
PRAWA PRZYRODY I PRAWA CZŁOWIEKA - O.dr Bernard Grzegorz Bloch OFM
Człowiek jest istotą społeczną i ma prawo organizować swoje życie czy we wspólnocie religijnej czy jako obywatel konkretnego Państwa. Każda z tych dwóch społeczności ma obowiązek stanowienia praw, odpowiadających potrzebom i aktualnej sytuacji swych członków i dla ich prawdziwego dobra. Ponadto prawo ludzkie musi być godziwe, sprawiedliwe, celowe i potrzebne, a także możliwe fizycznie i moralnie do wypełnienia - przeczytaj
CZŁOWIEK W NAUCE BŁ. JANA DUNSA SZKOTA - O.dr Bernard Grzegorz Bloch OFM
Można powiedzieć, że pytanie: kim jest człowiek, jest tak stare jak ludzkość. Pytanie o człowieka wzbudzało zawsze powszechne zainteresowanie. Odpowiedzi natomiast ciągle są niekompletne i mało zadowalające. Stąd ustawiczne poszukiwanie prawdy o człowieku. Człowiek szuka prawdy i to całej prawdy o sobie samym. O człowieku powiedziano już dużo; na jego temat powstało wiele hipotez, teorii i koncepcji.
Jedną z ciekawszych koncepcji dotyczących człowieka jest nauka bł. Dunsa Szkota, który m. in. mówi o miejscu człowieka wśród innych bytów świata materialnego, o jego godności, celu i przeznaczeniu, a także o jego wyjątkowej i kluczowej pozycji naturalnej we wszechświecie.
Jan Duns Szkot (1265-1308) był franciszkaninem; był średniowiecznym filozofem i teologiem, któremu potomność, ze względu na precyzyjny sposób wyrażania myśli, nadała tytuł Doktora Subtelnego. We współczesnej myśli filozoficzno-teologicznej duże zainteresowanie i uznanie wzbudza jego nauka o człowieku. Rozważa on człowieka w sobie samym, z jego zdolnościami fizycznymi i duchowymi, z jego tendencjami, jak również na tle innych bytów, które tworzą i upiększają świat materialny.
Mówiąc o człowieku, Duns Szkot przeciwstawia go światu większemu, czyli makrokosmosowi i nazywa go światem mniejszym, czyli mikrokosmosem. Człowiekowi przypisuje szczególne miejsce w hierarchii bytów wszechświata. Człowiek bowiem zajmuje miejsce specjalne, gdyż wznosi się ponad wszystkie byty skończone i to dzięki inteligencji, która ujawnia wyższość człowieka w stosunku do bytów niższych i to w podwójnym aspekcie: poznania i działania.
Wiadomo, że człowiek wyróżnia się spośród wszystkich bytów skończonych dzięki poznaniu intelektualnemu, ale według Szkota różnica zasadnicza między człowiekiem a istotami niższymi od niego nie przebiega w sposób istotny przez inteligencję, lecz przez wolę. Ta właśnie wyróżnia go w sposób istotny, gdyż rozum poznający prawdę zachowuje się deterministycznie jak wszystkie istoty nierozumne, podczas gdy wola zachowuje się w sposób zupełnie wolny. Co więcej, wolność jest samą istotą woli, a więc wola odróżnia człowieka od istot nierozumnych i wyraża jego istotę.
Świat materialny, zmysłowy jest przez Boga chciany i stworzony dla człowieka i ze względu na człowieka. Dlatego Szkot wyraża się, że człowiek jest celem świata zmysłowego. Pan Bóg otrzymuje chwałę ze strony człowieka, który reprezentuje całe stworzenie. Świat bez człowieka byłby niezrozumiały, ponieważ stworzenia nierozumne, które nic nie wiedzą o swym istnieniu i o swym Stwórcy, oddają chwałę Bogu tylko przez człowieka będącego ich światłem, tłumaczem i syntezą.
Szkot w uporządkowanym świecie widzi celowość. I tak świat nierozumny ma za cel najbliższy człowieka, człowiek natomiast znajduje swój cel w Chrystusie, w którym natura ludzka złączyła się ze Słowem Bożym. Szkot pojmuje i przedstawia wszechświat w postaci piramidy, która swój końcowy punkt zbieżności ma w Chrystusie.
Jan Duns w sposób oryginalny przedstawia organiczną więź między człowiekiem a Chrystusem. Polega ona na tym, że Szkot, traktując człowieka jako cel całej przyrody, równocześnie uważa go w sobie samym za byt „nieukończony”. Człowiek znajduje swoje naturalne dopełnienie i ukończenie w Chrystusie, nazywanym przez Doktora Subtelnego „najwyższym dziełem Boga”, architypem (arcydziełem) oraz celem całego stworzenia.
Wszechświat jest pojęty jako piramida mająca swój najwyższy punkt zbieżności w Chrystusie. Chrystocentryzm jest kluczem do otwarcia, zrozumienia i zamknięcia całej historii ludzkiej.
Bez Chrystusa człowiek pozostaje głęboką tajemnicą. Jednakże tajemnica człowieka wyjaśnia się zupełnie w tajemnicy Chrystusa, człowieka doskonałego, który przez swoje zjednoczenie ze Słowem Bożym staje się Synem jednorodzonym Ojca, wyniesionym ponad wszystkie stworzenia. To właśnie Chrystus odsłania ludziom tajemnicę Ojca i Jego ogromnej miłości; to On odsłania człowieka człowiekowi.
W rozumieniu Dunsa Szkota człowiek w oderwaniu od Chrystusa nie jest pełnym człowiekiem, gdyż brak mu czegoś zasadniczego do realizacji swego celu, jest niezrozumiały i nie można wyjaśnić jego tajemnicy. Stąd Jan Duns niezmiennie utrzymuje, że człowiek realizuje samego siebie i swój cel w Chrystusie, który jest Alfą i Omegą cudownego planu zbawienia. Dlatego też mówiąc o człowieku, nie należy zapominać, że jego istotnym elementem składowym i pełnią jego realizacji bytowej jest Chrystus w niego „wpisany” i z niego „niewymazalny”.
Jak celem przyrody jest człowiek, tak celem człowieka jest Chrystus, Bóg-Człowiek. Bóg według koncepcji szkotystycznej jest celem naturalnym człowieka, choć osiągalny nie w sposób naturalny, lecz nadprzyrodzony. Człowiek posiada w sobie skłonność do tego co nadprzyrodzone, a co jest jego celem naturalnym. Realizując więc cel nadprzyrodzony, człowiek osiąga równocześnie swój cel naturalny, czyli zgodny ze swą naturą. Do tego podwójnego celu człowiek dochodzi kochając Boga jako swój cel ostateczny miłością nadprzyrodzona, ale pobudzany w sposób naturalny.
Duns Szkot mówiąc o człowieku, że bez Chrystusa jest on bytem niepełnym, niedokończonym i niewytłumaczalnym, chce powiedzieć, że człowiek pełen i doskonały, zamierzony przez naturę i powołany przez Stwórcę – to człowiek organicznie i w sposób naturalny złączony z Chrystusem jako jego wzorem i celem.
Bł. Jan Duns jasno przestawił relację świata i człowieka do Chrystusa. Jego koncepcja człowieka napawa optymizmem i nadzieją, a ponadto przeciwstawia się zdecydowanie tak ateizmowi jak i różnym odcieniom nihilizmu i absurdyzmu współczesnego świata.
Myśl Szkota na temat człowieka okazuje się dziś szczególnie aktualna z wielu racji, ale szczególnie z powodu głoszonego chrystocentryzmu, który w naszych czasach staje się czymś fundamentalnym i jest pełen konsekwencji teoretycznych oraz praktycznych.
( Tekst: Grzegorz Bernard Błoch ofm)
Dziś bardzo ważna jest rzetelna wiedza na temat ludzkiego embrionu, aby przede wszystkim ze względu na różne dokonywane na nim eksperymenty i manipulacje nim. dlatego spróbujmy bliżej naświetlić całą kwestię wyjaśniając, co to jest ludzki embrion, jaki jest status i jaką jego treść zawiera z punktu widzenia genetyki, filozofii, teologii. Przeczytaj całość
CZY EMBRION LUDZKI JEST CZŁOWIEKIEM? -O.dr Bernard Grzegorz Bloch OFM
Klonowanie ludzkich embrionów - wszystko jedno, czy swoim w reprodukcyjne ceļu, czy tzw. terapeutyczne - jest praktyka zbrodnicza. Embrion ludzki jest ludzka istota: człowiekiem jest w stadium embrionalnym Jego Rozwoju, Jakim byl swego czasu kazdy z nas. Nowa istota ludzka pojawia sie na swiecie z chwila jej poczecia - nauka Kosciola jest w pelni tu zgodna z naukami nowoczesnej biologii. Chce się zatem eksperymentowac na istotach ludzkich, wytwarzajac z nich sztucznie inne istoty polludzkie czy ludzkie, najpierw w skali laboratoryjnej, a potem na skale przemyslowa. Rzecznicy takich praktyk to są dr spadkobiercy duchowi. Mengele. Mowia, ze robią się dla "dobra człowieka. On myślał tak też. Dla tego rzekomego dobra robi się kolejny, niezwykle grożny krok ku odczłowieczeniu człowieka. Na przykład nastepnym krokiem, bardzo podobnym, może być zadanie eksperymentów na osobach umysłowo niedorozwiniętych. Od tych "ludzkości dobroczynców" wieje groza.
Prof Bogusław Wolniewicz, filozof
CZŁOWIEK TO NIE PRODUKT NA SKALĘ PRZEMYSŁOWĄ - prof. Bogusław Wolniewicz
Życie ludzkie stanowi nieocenioną wartość i nie wolno nim manipulować. Zwrócił już na to uwage Ojciec Święty Jan Paweł II: "Życie ludzkie nie powinno być traktowane jako przedmiot, którym wolno swobodnie dysponować, ale jako rzeczywistość najbardziej święta i nietykalną" SDP (2001).
KLONOWANIE CZŁOWIEKA WIEJE GROZĄ - O.dr Bernard Grzegorz Bloch OFM
Wyraz „klonowanie” pochodzi od greckiego „klon”, co znaczy odrośl, gałąź. Klonowanie ma miejsce u wielu roślin i prymitywnych zwierząt jako forma ich bezpłciowego rozmnażania, w efekcie którego powstaje nowa istota o identycznym, bliźniaczym wyposażeniu genetycznym. O ile klonowanie roślin i zwierząt nie budzi zastrzeżeń, o tyle kwestia klonowania człowieka jest przedmiotem poważnych kontrowersji. Dlatego zajmiemy się obecnie problemem klonowania istot ludzkich.
Najbardziej znana metoda klonowania (również człowieka) polega na wyizolowaniu i przeniesieniu jądra komórki somatycznej jednego osobnika na miejsce usuniętego jądra z komórki rozrodczej (jajeczka) drugiego osobnika. Jądro dorosłej komórki somatycznej umieszczone w jajeczku staje się totipotencjalne, (multipotencjalne lub pluripotencjalne=zdolne do różnicowania na różne sposoby z użyciem technik laboratoryjnych) tracąc zróżnicowanie i dając początek osobnikowi identycznemu pod względem genetycznym z tym, z którego zostało pobrane.
Należy zauważyć, że w przypadku człowieka powstanie zygoty w wyniku zapłodnienia jest skutkiem zlania komórek rozrodczych: męskiego plemnika (23 chromosomy) i żeńskiego jajeczka (też 23 chromosomy). Zygota ma cechy obojga. Natomiast podczas klonowania wszystkie chromosomy pochodzą z jądra jednej komórki somatycznej (46 chromosomów) i ma jej cechy genetyczne.
Mówiąc o klonowaniu rozróżnia się najczęściej dwa jego rodzaje: klonowanie reprodukcyjne, które ma na celu doprowadzenie do narodzin nowego żywego osobnika identycznego z już istniejącym klonowanym, oraz klonowanie terapeutyczne mające na celu wytworzenie embrionu, któremu planuje się przerwać życie w początkowych stadiach rozwoju w celu uzyskania szeregu komórek i tkanek, jakie mają być przeszczepione choremu, by zastąpić chore komórki czy tkanki. Oba rodzaje uważa się za różne od klonowania komórkowego, polegającego na podziale komórek w laboratorium, by mogły służyć otrzymaniu komórek tego samego rodzaju dla celów badawczych.
Klonowanie zwierząt w oparciu o komórki embrionalne jest godziwe, czyli dozwolone, zwłaszcza gdy ma na celu badania naukowe pożyteczne dla człowieka w sferze żywności, zdrowia itp. Powinny jednak być kontrolowane, aby zachować bioróżnorodność i nie powinno być nadużyć szkodliwych dla człowieka. Natomiast klonowanie człowieka w oparciu o komórki embrionalne jest czymś wysoce niegodziwym, jest manipulacją i uprzedmiotowieniem człowieka; jest brakiem szacunku dla godności i należnych praw człowieka.
W kwestii klonowania człowieka istnieją poważne zastrzeżenia jak i zagrożenia. Jak wskazują doświadczenia na zwierzętach, bardzo mały procent (mniej niż od 1% do 4%) embrionów kończy prenatalny okres i dożywa do urodzenia. Oznacza to, że urodzenie jednego ludzkiego klonu, musiałoby być okupione ogromną liczbą obumarłych embrionów i płodów, czyli ludzi, którym odmówiono prawa do życia.
Określenie klonowanie „terapeutyczne” jest celowym nadużyciem. Nie ma tu bowiem żadnego leczenia. Zwolennicy tzw. terapeutycznego klonowania odmawiają ludzkiemu embrionowi statusu osoby, dlatego wolą posługiwać się taki określeniami jak: „preembrion”, „komórkowa masa embrionalna”, „sklonowane komórki embrionalne”. Nie dajmy się zmylić.
Klonowanie „terapeutyczne” w rzeczywistości jest powołaniem do życia nowego człowieka z wyraźnym zamiarem zabicia go! Termin „klonowanie terapeutyczne” wprowadza w błąd, gdyż ta technologia nie ma cech terapeutycznych.
Zagrożeniem jest i to, że klonowanie mogłoby sprawić, iż powstanie społeczeństwo składające się wyłącznie z kobiet zdolnych do rozmnażania się bez udziału mężczyzn. A ponadto klonowanie prowadzi nie tylko do zerwania więzi rodzicielskich (rodzice – dzieci), ale i do pewnych niedorzeczności, n. p. kobieta mogłaby być siostrą swojej matki, bez ojca lub być córką swego dziadka. Ponadto klonowanie mogłoby prowadzić do całkowitego oddzielenia od siebie płciowości i rozrodczości; mogłoby również podsuwać myśli o dokonywaniu selekcji ludzi i do manipulacji genetycznych w celach handlowych czy nawet niewolenia. Dodajmy jeszcze, że Bóg stwarza duszę w momencie poczęcia, a dusza jest prosta, duchowa, czymś jedynym i niepowtarzalnym; nie może ona być sklonowana, jest osobistym darem Boga dla każdego człowieka.
Ocena klonowania człowieka z punktu widzenia filozofii chrześcijańskiej i teologii jest jednoznaczna: jest to proceder wysoce niemoralny. Stolica Apostolska zdecydowanie sprzeciwia się wszelkim formom klonowania człowieka ze względu na naruszanie godności osoby ludzkiej (nawet jeżeli odbywa się to dla osiągnięcia szlachetnego celu). Jan Paweł II w swoich przemówieniach na temat manipulacji genetycznej człowieka, potępiał wszelkie działania, które stanowią zagrożenie dla ludzkości i są pogwałceniem ludzkiej wolności i godności.
Bardzo krytycznie, ale słusznie zabrał głos w omawianej sprawie znany polski filozof prof. Bogusław Wolniewicz: „Klonowanie ludzkich embrionów – wszystko jedno, czy w swoim celu reprodukcyjne, czy tzw. terapeutyczne – jest praktyką zbrodniczą. Embrion ludzki jest istotą ludzka: jest człowiekiem w embrionalnym stadium jego rozwoju, jakim był swego czasu każdy z nas”.
Klonowanie człowieka jest zawsze czynem niemoralnym, niezależnie od intencji, jaka temu towarzyszy. Mogłoby się niektórym wydawać, że tzw. klonowanie terapeutyczne jest dobrodziejstwem, nadzieją na szczęśliwe życie. Jakie to może być dobrodziejstwo wątpliwej wartości, jeśli jest opłacone uśmierceniem licznych istot ludzkich? „Dla tego rzekomego dobra robi się kolejny krok, niezwykle groźny krok ku odczłowieczeniu człowieka. […] Od tych „dobroczyńców ludzkości” wieje grozą” (B. Wolniewicz).
Stara zasada etyczna, ale zawsze aktualna: „nie należy czynić rzeczy złych, by z tego wynikło dobro” obowiązuje zawsze i każdego. Znamy tę rzeczywistość z innego powiedzenia: „cel nie uświęca środków”. Tych zasad należy się trzymać, by nie popaść w konflikt z własnym sumieniem oraz zasadami etyczno-moralnymi. Życie ludzkie stanowi nieocenioną wartość i nie wolno nim manipulować. Zwrócił już na to uwagę Ojciec Święty Jan Paweł II: „życie ludzkie nie powinno być traktowane jako przedmiot, którym wolno swobodnie dysponować, ale jako rzeczywistość najbardziej święta i nietykalna” (ŚDP 2001).
Tekst - O.dr Bernard Grzegorz Bloch OFM -kliknij
NEGATYWNE SKUTKI DARWINIZMU- przeczytaj
o. Grzegorz B. Błoch OFM
Nie da się ukryć, że znaczna część poglądów ewolucyjnych Darwina odbiła się szerokim echem w Europie i w świecie zachodnim, ale też wywarła niemały wpływ na rozwój dziejów, zachowań, poglądów, ideologii, mitów itp.
Za sprawą Darwina filozoficzne myślenie w świecie zachodnim zostało wyrzucone na śmietnik, co pociągnęło za sobą poważne błędy i tragiczne następstwa w myśleniu naukowym. Jeśli bowiem człowiek jest jedynie przypadkowym zbiorem atomów, wytworem bezrozumnych procesów, jak głoszą zwolennicy darwinizmu, to filozoficzne główne kwestie takie, jak: skąd się tutaj wzięliśmy? czy dokąd zmierzamy? są zupełnie bezpodstawne.
![]()

Trochę humoru....
Moje refleksje i pytania ![]()
Najważniejszym źrodłem wiedzy na temat stworzenia świata i historii człowieka jest Biblia. Każda księga począwszy od Księgi Rodzaju zawiera istotna wiedzę na temat stworzenia świata i człowieka przez miłującego Boga. Jest odpowiedzią na nasze doświadczenia takie jak miłość, cierpienie, przemijanie, śmierć, odkupienie - stanowi żywe źródło naszej europekskiej kultury ukształtowanej na chrześcijaństwie.
To dziwne, jak proste jest dla ludzi wyrzucić Boga a potem dziwić się, dlaczego świat zmierza do piekła.
Drogi Internauto, jak patrzysz na otaczający Cię świat, na przyrodę, na człowieka? Czy widzisz w nich ślady Boga? Dokąd zmierza współczesny człowiek?
BÓG UPODOBAŁ SOBIE CZŁOWIEKA W CHRYSTUSIE
Czy można pozostać obojętnym wobec takiego dowodu miłości?
Nie opuszczaj Go. Nie odchodź. Przyjmij to wezwanie. W przeciwnym razie może zachowasz "wiele majętności", tak jak ten młodzieniec z Ewangelii, ale "odejdziesz smutny". Pozostaniesz ze smutkiem sumienia.
Drodzy przyjaciele!
Pragnę powiedzieć waszym rówieśnicom i rówieśnikom na różnych miejscach ziemi, spotykając się z nimi na różnych kontynentach i w różnych krajach, podobnie jak dzisiaj z wami, że są w Polsce młodzi ludzie, którzy pragną świata lepszego: bardziej ludzkiego. Świata prawdy, wolności, sprawiedliwości i miłości.
Pragnę powiedzieć tym waszym rówieśnikom i rówieśnicom na całym świecie, że są w Polsce ludzie, którzy to podstawowe pragnienie, mimo wszystkich trudności, starają się wprowadzić w czyn i uczynić rzeczywistością swych środowisk, swego narodu i społeczeństwa.
Pragnę im powiedzieć, że ludzie ci, ich rówieśnice i rówieśnicy w Polsce, trwają na rozmowie z Chrystusem: słyszą Jego wezwanie: "Pójdź za Mną" i wezwanie to starają się stosować do różnych powołań i "darów", jakie są ich udziałem w Kościele i w społeczeństwie; że nie chcą rozstawać się z naszym Mistrzem i Odkupicielem wśród smutku sumienia, ale szukają u Niego wytrwale mocy i radości, takiej mocy i takiej radości, jakiej "świat dać nie może" (por. J 14,27). Jaką daje tylko On: Chrystus - i Jego Eucharystia.
(J.Paweł II - fragm. homilii Gdańsk, 12 czerwca 1987 )
