RÓŻNICE MIĘDZY NAUKĄ A WIARĄ
Na ogół mówi się, że nauka i wiara to dwie różne dziedziny zdobywania wiedzy ludzkiej. Mają one też odrębne źródła, z których czy przy pomocy których czerpią wiedzę; nauka czerpie wiedzę z doświadczenia, a wiara z Objawienia czyli z Pisma świętego i nauki Kościoła. W obu dziedzinach bardzo ważną rolę odgrywa rozum ludzki, posługujący się logiką i pewnymi zasadami rozumowania. Różny jednak jest stopień pewności wiedzy naukowej i wiary. Wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, ale są tam nie tylko tezy, twierdzenia, ale też bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa. Wyniki badań naukowych bardzo często się zmieniają, są poprawiane w miarę postępu badań naukowych.
Wiara natomiast ma większy stopień pewności ze względu na jej źródło i autora, od którego pochodzi, ale o tym trochę później. W każdym bądź razie nauka i wiara nigdy nie mogą stać w sprzeczności do siebie. Jeżeli ktoś widzi sprzeczność między nauką a wiarą, to znaczy, że albo źle rozumie naukę lub wiarę albo nie poprawnie rozumuje i interpretuje dane nauki czy wiary.
Co to jest nauka? Pojęcie „nauka” jest dziś bardzo wieloznaczne. Będziemy tego pojęcia używać tak, jak się je rozumie spontanicznie, intuicyjnie, jako dociekania naukowe różnych badaczy rzeczywistości doświadczalnej i osiągane oraz potwierdzane eksperymentem rezultaty badań. Mówi się, że nauka zajmuje się dziedziną doświadczalną, a więc tym wszystkim, co się da zmierzyć, zważyć, matematycznie obliczyć i ująć w pewne prawa przyrodnicze lub inne. W pierwszym rzędzie jako dyscypliny naukowe wymienia się fizykę, biologię, chemię, astronomię itp. Tak pojmowana nauka różni się bardzo od filozofii i teologii.
Ponieważ świat realny jest rzeczywistością uporządkowaną i logiczną, więc zadaniem nauki m. in. jest odkrywanie (a nie tworzenie) praw przyrody, które są zapisywane w języku matematyki. Nauka posługuje się dostosowaną do swej możliwości metodą. Metoda naukowa zacieśnia przedmiot badań do ściśle określonego przedmiotu, najczęściej podlegającego doświadczeniu. Nauka w dużej mierze posługuje się, i to w sposób właściwy, hipotezami i teoriami, które mogą być bądź prawdziwe bądź fałszywe.
Nauka ma też swój odpowiedni język, ścisły i intersubiektywnie zrozumiały, swoją aparaturę pojęciową. Badania naukowe obejmują pewien wycinek rzeczywistości materialnej i doświadczalnej. Krótko mówiąc nauka ma swoje naturalne granice, poza które nie może wychodzić. Stąd też nie zaspokaja ona wszystkich pragnień i potrzeb obdarzonego intelektem człowieka. Człowiek ograniczający się wyłącznie do nauki, posiada niepełną wiedzę o realnym świecie. Jego wiedza jest uboga, ograniczona, budzi niedosyt.
Dopełnieniem wiedzy naukowej jest wiedza filozoficzna i wiedza teologiczna. Te trzy filary wiedzy ludzkiej, tzn. nauka, filozofia i teologia wzajemnie się uzupełniają a nie wykluczają. Dobrze przedstawił to uczony francuski jezuita ks. Piotr Teilhard de Chardin kiedy powiedział: „Jak południki na kuli ziemskiej zbiegają się w jednym punkcie na biegunie ziemskim, tak nauka, filozofia i teologia zbiegają się razem w pobliżu Całości”. Tak, zbiegają się one w Tym, który jest Całością, czyli w Bogu. Od Niego one pochodzą, stąd nie mogą być sprzeczne między sobą. Jedynie może ktoś błędnie im taką sprzeczność wewnętrzną przypisywać, ale to już jest jego osobisty problem.
Wróćmy na chwilę do wiary. Od razu trzeba sobie uświadomić, że wiara może być bądź to naturalna, bądź to nadprzyrodzona. Słuszne jest stwierdzenie, że normalny człowiek bez wiary (przynajmniej naturalnej) żyć nie może. Ale co to jest wiara? Wiara jest to rozumowe przyjęcie czegoś za prawdę na podstawie autorytetu innych; przyjmuję coś za prawdę, bo tak mówią rodzice, profesor, nauczyciel itp. Sam nie dochodzę do pewnych prawd, przyjmuję je na podstawie autorytetu ludzi, którym ufam. Gdy przyjmuję prawdy naukowe, bo tak głoszą uczeni, to jest to wiara naturalna. Gdy przyjmuję prawdy religijne, bo tak mówi Bóg, Objawienie, Nauka Kościoła, to jest to wiara nadprzyrodzona. Tu autorytetem jest prawdomówny Bóg. Wiara więc ma miejsce i w religii i w nauce. Różnica jest taka, że żaden autorytet ludzki, naukowy, nie jest nieomylny, natomiast autorytet Boży jest nieomylny.
Stąd słusznie większe zaufanie można mieć do tego co mówi Bóg, który nie może się mylić, niż do tego, co mówi człowiek, który może się mylić. Gdy mówimy o nieomylności wiary i religii, to mamy na myśli wiarę i religię w Kościele Katolickim, którego głową jest każdorazowy Papież, następca św. Piotra, który osobiście otrzymał od Chrystusa dar nieomylności w sprawach wiary i moralności. Dar nieomylności Papieża w wyżej wspomnianych sprawach, jest gwarantem prawdziwości wiary katolickiej.
Czasem można słyszeć zdanie, że nauka i wiara stoją w sprzeczności do siebie, bo co innego mówi nauka, a co innego wiara. Otóż nieporozumienie to polega na tym, że albo źle rozumiemy i interpretujemy naukę, albo nie właściwie rozumiemy wiarę. Jedno jest pewne, że nie ma między nimi wewnętrznej sprzeczności. Ponieważ zarówno nauka jak i wiara pochodzą od jednego źródła, Boga, który sobie przeczyć nie może, więc nauka i wiara też nie mogą sobie przeczyć. Na przykład: powie ktoś, że nauka głosi teorię ewolucji biologicznej, według której życie powstało drogą stopniowych przemian materii nieorganicznej w organiczną i żywą, a wiara głosi, że życie stworzył Bóg (jest to dogmat naszej wiary). I jak to pogodzić?
Otóż nauka bada stronę zjawiskową życia, jego powstania i jego rozwoju i ogranicza się do podania tzw. antecedensów (poprzedników) zdarzeń, czyli przyczyn najbliższych. Warto zwracać uwagę na to, że przyrodnik – naukowiec w ramach dostępnych mu metod nie może twierdzić, że życie pochodzi od Boga, ale też nie może głosić, że życie nie pochodzi od Boga, że powstało na drodze przypadkowego, powolnego rozwoju materii i wyłącznie przy pomocy sił w niej tkwiących. Ponadto wszystko to, co głosi nauka na temat powstania życia, jest tylko hipotezą lub co najwyżej teorią mniej lub więcej prawdopodobną, a nie tezą udowodnioną. Wiara katolicka natomiast ustami jej przedstawiciela Papieża, gdy ogłasza dogmat o stworzeniu życia przez Boga, każe nam przyjmować za niezbitą prawdę, że stwórcą życia jest Bóg.
Wyraźna różnica między nauką a wiarą uwidacznia się, gdy rozpatrujemy pierwszorzędne cele jednej i drugiej dziedziny. I tak celem nauki jest badanie rzeczywistości ziemskiej, doczesnej, materialnej i psychicznej; prawomocnie posługuje się ona metodami eksperymentalnymi (technicznymi i manipulacyjnymi). Nie jest i nie może być celem nauki (oczywiście w znaczeniu węższym) badanie rzeczywistości pozaziemskiej, nadprzyrodzonej, niedostępnej doświadczeniu.
Gdy nauka cokolwiek wypowiada na tematy o rzeczywistości nadprzyrodzonej, nie doświadczalnej, przekracza wówczas swoje kompetencje i staje się nie wiarygodna. Owszem celem nauki jest, jak już wspomniano, odkrywanie (nie tworzenie) praw przyrody, praw naukowych, stosowanie ich w praktycznym życiu. Może również posługiwać się hipotezami, ekstrapolacjami, teoriami jak i wypowiadać tezy prawdopodobne. Tezy, które głosi nauka, nie są jednak, jak to się mówi, nie obalane, czyli mogą być kiedyś zakwestionowane.
Celem pierwszorzędnym wiary, oczywiście katolickiej, jest zupełnie coś innego. Wiara nie jest dziedziną eksperymentalną. Prawdy wiary przyjmuje się za pewne na podstawie autorytetu Boga, Objawienia lub Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Celem wiary jest głoszenie prawd nadprzyrodzonych, dotyczących uświęcenia i zbawienia ludzi. Szczytem prawd wiary i jej największym autorytetem jest Najwyższa Prawda Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek.
Ważnym celem wiary jest również głoszenie podstawowych norm moralnych i etycznych, których zachowywanie ułatwia ludziom wierzącym osiągnięcie celu ostatecznego, którym jest uczestniczenie w życiu i chwale Boga. Zasady i normy moralno-etyczne wynikają z wiary nadprzyrodzonej i są ściśle z nią związane. Nie ma norm moralnych niezależnych od wiary. Wiara i normy moralne mają ten sam cel: ukazanie człowiekowi (każdemu) rzeczywistości wiecznej, nadprzyrodzonej i pokazanie dróg, które prowadzą do jej osiągnięcia.
A zatem choć są różnice, i to nie raz poważne, między nauką i wiarą, to jednak godne podkreślenia jest to, że nie zachodzi między nimi sprzeczność realna, choć czasem może być tylko pozorna, i że obie dziedziny nie wykluczają się, lecz uzupełniają; w ten sposób wiara wzbogaca wiedzę człowieka, poszerzając ją o drugą dziedzinę, nieznaną nauce, a bardzo potrzebną człowiekowi jako istocie z natury religijnej, o dziedzinę całej naszej przyszłości wiecznej.
Grzegorz Bernard Błoch ofm
"If you loose God, you loose science as well." (z ang. Jeśli tracisz Boga, tracisz naukę)

Doświadczenie tamtych sławnych Trzech Mędrców ze Wschodu - Poszukiwaczy Boga jest również naszym doświadczeniem.„A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę...
(Mt 2,1-12 - Biblia Tysiąclecia)



Wiara natomiast ma większy stopień pewności ze względu na jej źródło i autora, od którego pochodzi, ale o tym trochę później. W każdym bądź razie nauka i wiara nigdy nie mogą stać w sprzeczności do siebie. Jeżeli ktoś widzi sprzeczność między nauką a wiarą, to znaczy, że albo źle rozumie naukę lub wiarę albo nie poprawnie rozumuje i interpretuje dane nauki czy wiary.
Co to jest nauka? Pojęcie „nauka” jest dziś bardzo wieloznaczne. Będziemy tego pojęcia używać tak, jak się je rozumie spontanicznie, intuicyjnie, jako dociekania naukowe różnych badaczy rzeczywistości doświadczalnej i osiągane oraz potwierdzane eksperymentem rezultaty badań. Mówi się, że nauka zajmuje się dziedziną doświadczalną, a więc tym wszystkim, co się da zmierzyć, zważyć, matematycznie obliczyć i ująć w pewne prawa przyrodnicze lub inne. W pierwszym rzędzie jako dyscypliny naukowe wymienia się fizykę, biologię, chemię, astronomię itp. Tak pojmowana nauka różni się bardzo od filozofii i teologii.
Ponieważ świat realny jest rzeczywistością uporządkowaną i logiczną, więc zadaniem nauki m. in. jest odkrywanie (a nie tworzenie) praw przyrody, które są zapisywane w języku matematyki. Nauka posługuje się dostosowaną do swej możliwości metodą. Metoda naukowa zacieśnia przedmiot badań do ściśle określonego przedmiotu, najczęściej podlegającego doświadczeniu. Nauka w dużej mierze posługuje się, i to w sposób właściwy, hipotezami i teoriami, które mogą być bądź prawdziwe bądź fałszywe.
Nauka ma też swój odpowiedni język, ścisły i intersubiektywnie zrozumiały, swoją aparaturę pojęciową. Badania naukowe obejmują pewien wycinek rzeczywistości materialnej i doświadczalnej. Krótko mówiąc nauka ma swoje naturalne granice, poza które nie może wychodzić. Stąd też nie zaspokaja ona wszystkich pragnień i potrzeb obdarzonego intelektem człowieka. Człowiek ograniczający się wyłącznie do nauki, posiada niepełną wiedzę o realnym świecie. Jego wiedza jest uboga, ograniczona, budzi niedosyt.
Dopełnieniem wiedzy naukowej jest wiedza filozoficzna i wiedza teologiczna. Te trzy filary wiedzy ludzkiej, tzn. nauka, filozofia i teologia wzajemnie się uzupełniają a nie wykluczają. Dobrze przedstawił to uczony francuski jezuita ks. Piotr Teilhard de Chardin kiedy powiedział: „Jak południki na kuli ziemskiej zbiegają się w jednym punkcie na biegunie ziemskim, tak nauka, filozofia i teologia zbiegają się razem w pobliżu Całości”. Tak, zbiegają się one w Tym, który jest Całością, czyli w Bogu. Od Niego one pochodzą, stąd nie mogą być sprzeczne między sobą. Jedynie może ktoś błędnie im taką sprzeczność wewnętrzną przypisywać, ale to już jest jego osobisty problem.
Wróćmy na chwilę do wiary. Od razu trzeba sobie uświadomić, że wiara może być bądź to naturalna, bądź to nadprzyrodzona. Słuszne jest stwierdzenie, że normalny człowiek bez wiary (przynajmniej naturalnej) żyć nie może. Ale co to jest wiara? Wiara jest to rozumowe przyjęcie czegoś za prawdę na podstawie autorytetu innych; przyjmuję coś za prawdę, bo tak mówią rodzice, profesor, nauczyciel itp. Sam nie dochodzę do pewnych prawd, przyjmuję je na podstawie autorytetu ludzi, którym ufam. Gdy przyjmuję prawdy naukowe, bo tak głoszą uczeni, to jest to wiara naturalna. Gdy przyjmuję prawdy religijne, bo tak mówi Bóg, Objawienie, Nauka Kościoła, to jest to wiara nadprzyrodzona. Tu autorytetem jest prawdomówny Bóg. Wiara więc ma miejsce i w religii i w nauce. Różnica jest taka, że żaden autorytet ludzki, naukowy, nie jest nieomylny, natomiast autorytet Boży jest nieomylny.
Stąd słusznie większe zaufanie można mieć do tego co mówi Bóg, który nie może się mylić, niż do tego, co mówi człowiek, który może się mylić. Gdy mówimy o nieomylności wiary i religii, to mamy na myśli wiarę i religię w Kościele Katolickim, którego głową jest każdorazowy Papież, następca św. Piotra, który osobiście otrzymał od Chrystusa dar nieomylności w sprawach wiary i moralności. Dar nieomylności Papieża w wyżej wspomnianych sprawach, jest gwarantem prawdziwości wiary katolickiej.
Czasem można słyszeć zdanie, że nauka i wiara stoją w sprzeczności do siebie, bo co innego mówi nauka, a co innego wiara. Otóż nieporozumienie to polega na tym, że albo źle rozumiemy i interpretujemy naukę, albo nie właściwie rozumiemy wiarę. Jedno jest pewne, że nie ma między nimi wewnętrznej sprzeczności. Ponieważ zarówno nauka jak i wiara pochodzą od jednego źródła, Boga, który sobie przeczyć nie może, więc nauka i wiara też nie mogą sobie przeczyć. Na przykład: powie ktoś, że nauka głosi teorię ewolucji biologicznej, według której życie powstało drogą stopniowych przemian materii nieorganicznej w organiczną i żywą, a wiara głosi, że życie stworzył Bóg (jest to dogmat naszej wiary). I jak to pogodzić?
Otóż nauka bada stronę zjawiskową życia, jego powstania i jego rozwoju i ogranicza się do podania tzw. antecedensów (poprzedników) zdarzeń, czyli przyczyn najbliższych. Warto zwracać uwagę na to, że przyrodnik – naukowiec w ramach dostępnych mu metod nie może twierdzić, że życie pochodzi od Boga, ale też nie może głosić, że życie nie pochodzi od Boga, że powstało na drodze przypadkowego, powolnego rozwoju materii i wyłącznie przy pomocy sił w niej tkwiących. Ponadto wszystko to, co głosi nauka na temat powstania życia, jest tylko hipotezą lub co najwyżej teorią mniej lub więcej prawdopodobną, a nie tezą udowodnioną. Wiara katolicka natomiast ustami jej przedstawiciela Papieża, gdy ogłasza dogmat o stworzeniu życia przez Boga, każe nam przyjmować za niezbitą prawdę, że stwórcą życia jest Bóg.
Wyraźna różnica między nauką a wiarą uwidacznia się, gdy rozpatrujemy pierwszorzędne cele jednej i drugiej dziedziny. I tak celem nauki jest badanie rzeczywistości ziemskiej, doczesnej, materialnej i psychicznej; prawomocnie posługuje się ona metodami eksperymentalnymi (technicznymi i manipulacyjnymi). Nie jest i nie może być celem nauki (oczywiście w znaczeniu węższym) badanie rzeczywistości pozaziemskiej, nadprzyrodzonej, niedostępnej doświadczeniu.
Gdy nauka cokolwiek wypowiada na tematy o rzeczywistości nadprzyrodzonej, nie doświadczalnej, przekracza wówczas swoje kompetencje i staje się nie wiarygodna. Owszem celem nauki jest, jak już wspomniano, odkrywanie (nie tworzenie) praw przyrody, praw naukowych, stosowanie ich w praktycznym życiu. Może również posługiwać się hipotezami, ekstrapolacjami, teoriami jak i wypowiadać tezy prawdopodobne. Tezy, które głosi nauka, nie są jednak, jak to się mówi, nie obalane, czyli mogą być kiedyś zakwestionowane.
Celem pierwszorzędnym wiary, oczywiście katolickiej, jest zupełnie coś innego. Wiara nie jest dziedziną eksperymentalną. Prawdy wiary przyjmuje się za pewne na podstawie autorytetu Boga, Objawienia lub Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Celem wiary jest głoszenie prawd nadprzyrodzonych, dotyczących uświęcenia i zbawienia ludzi. Szczytem prawd wiary i jej największym autorytetem jest Najwyższa Prawda Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek.
Ważnym celem wiary jest również głoszenie podstawowych norm moralnych i etycznych, których zachowywanie ułatwia ludziom wierzącym osiągnięcie celu ostatecznego, którym jest uczestniczenie w życiu i chwale Boga. Zasady i normy moralno-etyczne wynikają z wiary nadprzyrodzonej i są ściśle z nią związane. Nie ma norm moralnych niezależnych od wiary. Wiara i normy moralne mają ten sam cel: ukazanie człowiekowi (każdemu) rzeczywistości wiecznej, nadprzyrodzonej i pokazanie dróg, które prowadzą do jej osiągnięcia.
A zatem choć są różnice, i to nie raz poważne, między nauką i wiarą, to jednak godne podkreślenia jest to, że nie zachodzi między nimi sprzeczność realna, choć czasem może być tylko pozorna, i że obie dziedziny nie wykluczają się, lecz uzupełniają; w ten sposób wiara wzbogaca wiedzę człowieka, poszerzając ją o drugą dziedzinę, nieznaną nauce, a bardzo potrzebną człowiekowi jako istocie z natury religijnej, o dziedzinę całej naszej przyszłości wiecznej.
Grzegorz Bernard Błoch ofm
BIOETYKA I SENS
Czy nauka i religia są rzeczywiście wrogami - Ks. dr Tadeusz Pacholczyk
Tematem, na który często schodzę w rozmowach z przyjaciółmi i znajomymi, jest pozorny konflikt pomiędzy religią i nauką. Zaskakująco wiele osób uważa, że tych dwóch potężnych sił istniejących w naszym społeczeństwie nie da się ze sobą pogodzić. Niektórzy nawet twierdzą, iż zachodzi między nimi wewnętrzny konflikt.
Kiedy ktoś się dowiaduje, że jestem naukowcem, a jednocześnie księdzem katolickim, często z niedowierzaniem pyta: "Jak to możliwe?". Choć osobie postronnej może się wydawać, że nauka i religia rywalizują ze sobą w odniesieniu do tych samych zagadnień, to w rzeczywistości wcale tak nie jest.
Więcej
Co warto wiedzieć o ateizmie?
CZY ATEIZM JEST NAUKOWY?
Zanim odpowiemy na to pytanie, najpierw wyjaśnijmy co znaczy „nauka”, „naukowy”; jak te pojęcia należy rozumieć zgodnie ze współczesną metodologią nauk? Nauka obejmuje w swych badaniach określoną część rzeczywistości materialnej i doświadczalnej. Pozostałymi fragmentami świata realnego zajmuje się filozofia i teologia. Te trzy dziedziny: nauka, filozofia i teologia dają w sumie przybliżony obraz całej istniejącej rzeczywistości.
Nauka zajmuje się dość wąskim zakresem wiedzy ludzkiej; w zasadzie obejmuje ona wszystko to, co jest materialne i doświadczalne, a więc można powiedzieć to, co jest mierzalne, dotykalne i co da się zważyć oraz sfotografować. Zasadniczym źródłem poznania naukowego jest doświadczenie empiryczne; ono też jest zasadą weryfikacji twierdzeń naukowych. Współcześnie najbardziej typowy przykład wiedzy naukowej stanowią nauki przyrodnicze, a od XIX wieku miano nauki zwykło się dawać naukom szczegółowym takim jak: fizyka, chemia, biologia, ekonomika, psychologia, socjologia itd. Takie pojecie nauki przetrwało do naszych czasów. Obecnie przyrodnicy i naukowcy posługują się takim właśnie pojęciem nauki.
Nauki przyrodnicze ograniczają się do opisywania i wyjaśniania w świecie przyrody prawidłowości zdarzeń oraz ich przewidywań. Poznanie naukowe musi opierać się bezpośrednio lub pośrednio na empirii, czyli na doświadczeniu zmysłowym. Oprócz nauki uprawia się w pewnych kręgach, z dużym zainteresowaniem i pożytkiem duchowo-intelektualnym, filozofię, która bazuje na rozumie oraz teologię opartą na Objawieniu. Ani filozofia, ani teologia nie są w powyższym (wąskim) znaczeniu nauką, co nie oznacza, że są gorsze lub mniej wartościowe od nauki.
Dodam jeszcze, że nauka urzeka współczesnego człowieka ze względu na szybki rozwój i postęp oraz wkład w osiągnięcia nauk technicznych. Nie należy jednak nauki przeceniać i uważać jej za jedyne i prawdziwe źródło naszej wiedzy. W nauce oprócz pewników, twierdzeń, jest wiele hipotez, założeń, teorii nie udowodnionych. Owszem, nauka się rozwija, robi ciągle postępy, ale też udoskonala swoje dotychczasowe osiągnięcia, stąd jej obecne rezultaty z natury rzeczy są mniej lub bardziej przybliżone. Nie można zatem powoływać się na naukę jako na źródło wiedzy absolutnej i nie powątpiewalnej.
Zapytajmy teraz, jak w powyższym świetle ma się ateizm do nauki, czy jest on naukowy? Najpierw zwróćmy uwagę na to, co sądzą na ten temat niektórzy ateiści? Część z nich, nazywana ateistami scjentystycznymi, uważa, że ateizm jest naukowy i uznaje tylko to, co zostało empirycznie udowodnione, a więc rzeczy realnie istniejące i czyste fakty. Są oni zdania, iż nauki empiryczne potwierdzają ich ateistyczny światopogląd, a religia jest niepotrzebna.
Czy to wszystko prawda? Czy ateizm da się empirycznie i naukowo zweryfikować? Otóż należy stwierdzić, że ateizm nie może być uznany za naukowy i empirycznie weryfikowalny, gdyż główna jego teza o nieistnieniu Boga jak i twierdzenie o przypadkowym i ewolucyjnym pochodzeniu świata i człowieka, wykracza poza możliwość empirycznego sprawdzania naukowego. Ateizm wypowiadając metafizyczne (oczywiście fałszywe) oraz nieweryfikowalne tezy, wypowiada się niekompetentnie na tematy religii. Nie może być uznany za naukowy, ani za empiryczny, skoro głosi twierdzenia, których nie da się zweryfikować przez obserwację naukową.
Nienaukowość ateizmu oraz jego założenia metafizyczne o nieistnieniu Boga stawiają go w rzędzie tych, którzy sami się okłamują i wolą wierzyć w coś, czego niema, niż w Kogoś, kto jest. Dowodów na nieistnienie Boga nie ma, bo być nie może. Naukowiec jako taki nic nie może powiedzieć na temat rzeczywistości nadprzyrodzonej, ponieważ pozostaje ona poza obrębem jego możliwości poznawczych i stosowanej prawnie metody.
Odrzucanie więc wiary w Boga w imię nauki nie wytrzymuje już dzisiaj krytyki z punktu wiedzenia metodologicznego. Bóg religii, czyli Bóg osobowy nie może w żaden sposób stać się przedmiotem badań prowadzonych w obrębie nauk szczegółowych. Należy stwierdzić – jak to czyni Coreth – „że to, przeciwko czemu zwracają się różne odmiany współczesnego ateizmu, jest w dużej mierze wypaczonym obrazem Boga” i takiego Boga rzeczywiście nie ma, to jest Bóg istniejący wyłącznie w niezdrowej wyobraźni ateistów.
Prawdą wiary jest, że człowiek istnieje dzięki stwórczej mocy Boga, który go nieustannie podtrzymuje w istnieniu. Zarówno wierzący jak i ateista uczestniczą w istnieniu Boga; to, że ktoś jest ateistą, niczego tu nie zmienia. Wszyscy ludzie, i ci, którzy przyjmują istnienie Boga, jak i ci, którzy Go negują, istnieją w najściślejszych z Nim związkach ontycznych.
Jest paradoksem i wielkim nietaktem ateisty głosić czy wierzyć, że nie ma Tego, od którego pochodzi, któremu wszystko zawdzięcza, do którego, chcąc nie chcąc, zmierza i z którym się spotka, wcześniej czy później, oraz od którego będzie zależała wieczność.
Grzegorz Bernard Błoch OFM
CO WARTO WIEDZIEĆ O ATEIZMIE?
Gdy Kościół ogłasza Rok Wiary po to, aby ją u swoich wiernych pogłębić i umocnić, zwolennicy anty-wiary intensywnie kontynuują szerzenie niewiary i ateizmu. Ojciec święty Paweł VI w encyklice Ecclesiam suam nazwał ateizm najpoważniejszym problemem naszych czasów. Problem istotnie ważny. Dlatego ateizm powinien być badany, aby zrozumieć przyczyny jego powstawania i aby wszyscy chrześcijanie mogli zajmować właściwą postawę w stosunku do niewierzących i tzw. inaczej myślących; warto zatem bliżej przyjrzeć się i rzeczowo przeanalizować ten problem.
Żyjemy w epoce, w której ateizm zatacza coraz szersze kręgi i staje się coraz bardziej wojujący i agresywny. Przez słowo ”ateizm” rozumiemy, najogólniej mówiąc, negację Boga; dzisiaj terminem „ateizm” określamy umyślną i całoosobową negację Boga i naszą relację do Niego. Często ateizm wiąże się z agnostycyzmem, który przyjmuje niepoznawalność istnienia bądź istoty Boga osobowego.
Jest wiele różnych form i źródeł ateizmu, do którego należą także tzw. „niewierzący”; słowem tym określamy ludzi, którzy w teorii jak i w praktyce nie wyznają żadnej religii. Ponadto są ludzie nie tyle niewierzący w Boga, co raczej zrażeni do Kościoła i chrześcijan, niosący w sobie niezabliźnione urazy.
Słowo „niewierzący” nie jest adekwatne w stosunku do człowieka, bo niewierzących ludzi, tak w ogóle i w nic, to nie ma. Bez wiary żyć nie można. Jak powiedział o. Teilhard de Chardin, są ludzie mniej wierzący i więcej wierzący (gdy chodzi o zakres przedmiotu wiary); pierwsi to np. ateiści (na pewno mają wiarę naturalną) i są teiści, czyli więcej wierzący, bo oprócz wiary naturalnej mają wiarę nadprzyrodzoną. Ci drudzy są duchowo bogatsi od pierwszych.
Jeżeli wiarę pojmujemy jako przyjęcie czegoś za prawdę na podstawie czyjegoś autorytetu, to jest pewną regułą, że im większy autorytet ją gwarantuje, tym mocniejsze można mieć zaufanie, i odwrotnie. Najwyższym autorytetem dla wiary w Boga chrześcijan jest sam nieomylny i prawdomówny Bóg. Ponieważ zaś ateiści nie mają takiego autorytetu nieomylnego (a nauka, mity, hipotezy nim być nie mogą) to muszą przyjmować na wiarę, że Bóg nie istnieje, czyli muszą mieć bardzo silną wiarę w nieistnienie Boga.
Człowiek, ściśle mówiąc, nie rodzi się ani ateistą, ani teistą. Wraz z upływem lat dokonuje wyboru: wiarę w Boga lub niewiarę. I pada pytanie: co jest bardziej racjonalne? – Wiara w Boga czy ateizm? Każdy człowiek logicznie myślący odpowie, że bardziej racjonalnym poglądem jest wiara w Boga, gdyż wszechświat w całej swej nieskończoności, mądrości i celowości nie mógł powstać samoistnie.
Nauka i wiara w Boga się nie wykluczają, lecz uzupełniają, są dwoma różnymi drogami prowadzącymi do poznania prawdy o otaczającym nas świecie. Sama nauka człowiekowi nie wystarcza, bo nie odpowiada mu na odwieczne i gnębiące go pytania: skąd jestem, dokąd zmierzam, po co żyję, czym się kończy moje życie, jaki jest sens cierpienia, skąd bierze się zło? itd. Ateiści nie są w stanie dać zadowalającej i racjonalnej odpowiedzi na te pytania.
Głęboki niepokój musi budzić to, że ateizm często powołując się na naukę, głosi urojoną wizję czy koncepcję człowieka i Boga. Jak słusznie zauważył o. Henri de Lubac SJ, „Współczesny świat przeciwstawia wierze chrześcijańskiej (…) radykalnie odmienną koncepcję człowieka, w której nie ma miejsca na Boga”. I to właśnie jest przyczyną powstawania różnych form ateizmu i różnych postaw niewiary. Nie koniecznie trzeba się zgodzić ze zdaniem tych, którzy uważają, że „ateizm jest ewidentnie przeznaczony dla stosunkowo mało inteligentnej części społeczeństwa” (są bowiem ateistami niektórzy ludzie jednostronnie wykształceni i uczeni). Prawdą natomiast jest, że „trzeba być wyjątkowo naiwnym ateistą, aby uwierzyć bez jakichkolwiek dowodów, tak na słowo honoru, w nieistnienie Boga”
Ateiści walczą z Bogiem którego nie ma. Tworzą sobie wizję czy koncepcję Boga zupełnie fałszywą, błędną. Bóg wymyślony przez ateistów to twór, który żadną miarą nie jest Bogiem Ewangelii. Każdy ateista powinien mieć świadomość, że walka z prawdziwym Bogiem, jest walką z wiatrakami i jednocześnie jest walką przeciwko sobie samemu. To powinni wiedzieć wszyscy niewierzący.
Zresztą na koniec zwróćmy uwagę na to, że właściwie ateistom chodzi nie tyle o udowodnienie, że Boga nie ma (istnienie zła i cierpienia nie jest takim dowodem), ile raczej o postawienie człowieka na miejscu Boga i wmówienie mu, iż jest autonomiczny, niezależny od nikogo oraz że jest wolny, sam sobie jest celem, sędzią, prawodawcą i demiurgiem swojej własnej historii.
Grzegorz Bernard Błoch ofm
Ateizm, czyli urojona wizja człowieka |
autor: Ks. Marek Dziewiecki
Punktem wyjścia ateizmu jest wiara w to, że nie ma istotnej różnicy między człowiekiem a zwierzętami.
Irracjonalizm wiary ateistów Ilekroć rozmawiam z ateistami, to za każdym razem dziwię się temu, iż żaden z nich nie wyciąga wniosków z historii ateizmu. Moi rozmówcy potwierdzają swoją postawą i swoim sposobem prowadzenia dyskusji to, że stali się więźniami własnego systemu wierzeń. Ateiści nie reagują na najbardziej nawet oczywiste argumenty, które wykazują irracjonalność przyjętego przez nich systemu przekonań. Każdy z ateistów, z którymi dotąd rozmawiałem, zachowuje się tak, jakby w swoim sposobie myślenia oraz w swoim sposobie uciekania od faktów był dokładną kopią innych ateistów. Wspólną cechą ateistów, z którymi miałem kontakt, jest to, że sprawiają wrażenie, jakby nie wiedzieli, iż to właśnie systemy ateistyczne doprowadziły do najbardziej okrutnych dyktatur oraz do największych zbrodni w historii ludzkości...
Punktem wyjścia ateizmu jest wiara w to, że nie ma istotnej różnicy między człowiekiem a zwierzętami. Irracjonalizm wiary ateistów Ilekroć rozmawiam z ateistami, to za każdym razem dziwię się temu, iż żaden z nich nie wyciąga wniosków z historii ateizmu. Moi rozmówcy potwierdzają swoją postawą i swoim sposobem prowadzenia dyskusji to, że stali się więźniami własnego systemu wierzeń. Ateiści nie reagują na najbardziej nawet oczywiste argumenty, które wykazują irracjonalność przyjętego przez nich systemu przekonań. Każdy z ateistów, z którymi dotąd rozmawiałem, zachowuje się tak, jakby w swoim sposobie myślenia oraz w swoim sposobie uciekania od faktów był dokładną kopią innych ateistów. Wspólną cechą ateistów, z którymi miałem kontakt, jest to, że sprawiają wrażenie, jakby nie wiedzieli, iż to właśnie systemy ateistyczne doprowadziły do najbardziej okrutnych dyktatur oraz do największych zbrodni w historii ludzkości...czytaj więcej
Wiara powoduje przeprogramowanie mózgu. Andrew Newberg, neurobiolog z University of Pennsylvania, dowodzi w wydanej kilka dni temu książce `How God Changes Your Brain" (Jak Bóg zmienia twój mózg), że pogrążenie się w modlitwie zwiększa aktywność płata czołowego, co działa uspokajająco. U osób, które regularnie się modlą, po 15 latach ten ośrodek mózgu jest już wyraźnie grubszy. To dlatego ludzie wierzący częściej wykazują spokój nawet w trudnych sytuacjach życiowych. Z badań prof. Andrew Clarka z Paris School of Economics wynika, że katolicy i protestanci lepiej sobie radzą, gdy spotka ich rozwód lub utrata pracy.
Pomijając kwestie metafizyczne, modlitwa wykazuje właściwości terapeutyczne podobne do tzw. efektu placebo.
czytaj więcej-kliknij
Tym bardziej że placebo nie polega jedynie na sugestii. Ludzki mózg ma wbudowaną wrodzoną zdolność do samoleczenia. Trzeba tylko wzbudzić w nim nadzieję na wyzdrowienie lub ulgę w cierpieniach. Pod wpływem placebo w mózgu chorych wydzielane są opioidy, środki przeciwbólowe. Do uspokojenia dochodzi dzięki większej aktywności kory przedczołowej i układu limbicznego. Zaktywizowany mózg wpływa nawet na odporność organizmu, zwiększa się aktywność komórek odpornościowych.
Modlitwa nie działa jak automat, do którego wrzuca się monetę, żeby otrzymać batonik. Ma jednak tę zaletę, że jest łatwiejsza w użyciu i ulega jej więcej osób. 98 proc. ludzi na świecie deklaruje wiarę w siłę wyższą, a 50 proc. nazywa ją Bogiem. Aż co trzecia osoba twierdzi, że doświadcza łaski kontaktu ze Stwórcą. To potężna siła terapeutyczna, nawet jeśli uznamy, że religia jest jedynie produktem ubocznym ludzkiej psychiki. Dean Hammer, amerykański genetyk, uważa, że człowiek jest genetycznie zaprogramowany do wiary w Boga. `Ludzie nie mają innego wyboru, bo nasz mózg to maszyna wiary” – twierdzi Andrew Newberg w książce `Why We Believe, What We Believe” (Dlaczego wierzymy w to, w co wierzymy)”
Czy zatem wzorem napisów na papierosach, przed wszystkimi ateistycznymi książkami, postami nie powinniśmy stawiać napisów ostrzegających o szkodliwości ateizmu?
1) ostrzeżenie powszechne o treści: `Ateizm zabija’ albo `Ateizm poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu’;
2) jedno z następujących ostrzeżeń dodatkowych:
a) `Ateiści umierają młodziej’,
b) `Ateizm jest przyczyną zawałów serca i udarów mózgu’,
c) `Chrońcie dzieci – nie zmuszajcie ich do ateizmu’,
d) `Twój ksiądz lub zakonnik pomoże Ci wyjść z ateizmu’,
e) `Ateizm silnie uzależnia – nie trać wiary’
Czy wiecie, że efekt placebo aż u 70% chorych jest w stanie zastąpić kombinację trzech silnych antybiotyków? Wiara naprawdę czyni cuda. Ponieważ nauka o tym wie, dlatego wprowadzając lek do obrotu, testuje go razem z placebo. Tylko dlaczego tak rzadko nauka o owym zbawiennym i leczniczym wpływie wiary przypomina?
Zatem podsumujmy i zapamietajmy:
ATEIZM: Zwiększa ryzyko śmierci dwukrotnie w ciągu ośmiu lat. Zwiększa ryzyko zachorowania na raka, oraz innych chorób. Zwiększa ryzyko utraty pracy.
"Dzisiaj próbuje się zakwestionować nie tylko zmartwychwstanie, ale nawet istnienie Boga. Świat bez wiary w zmartwychwstanie jest światem bez nadziei... czytaj




Skąd czerpiemy informacje?

Wiara towarzyszy nam na wszystkich drogach i w przestrzeni wirtualnej też.
Wiara – to sprawa prywatna czy publiczna?
W hierarchii wartości zaraz po darze życia należy umieścić łaskę wiary nadprzyrodzonej. Ojciec Święty Benedykt XVI w październiku 2012 roku ogłosił Rok Wiary, by bliżej przyjrzeć się naszej wierze i ją pogłębić. Już Sobór Trydencki stwierdził, iż wiara jest fundamentem i korzeniem świętości. Wiarę można rozpatrywać w różnych aspektach, dziś jednak rozważanie na jej temat ograniczymy do zagadnienia, czy jest ona sprawą osobistą, prywatną człowieka, czy też sprawą publiczną? W naszych czasach coraz bardziej powszechne staje się przekonanie, że wiara (religijna, katolicka) jest prywatną sprawą każdego człowieka. Tak dziś nakazuje mówić tzw. poprawność polityczna. Taką opinię wyrażały wszystkie dotychczasowe systemy o laickim światopoglądzie i ateistyczno-lewackim rodowodzie. Co do tego, że wiara jest sprawą prywatną, nie miał wątpliwości antyreligijny i ateistyczny Lenin. Komunizm zawsze walczył z obecnością Boga i Kościoła w życiu publicznym i dążył do rozdzielenia życia religijnego od życia społecznego czy zawodowego. W naszej Ojczyźnie w minionym okresie nie udało się władzy ludowej przekonać naszych wiernych, że wiara jest sprawą prywatną. Niestety, nawet po 1989 roku ten szkodliwy sposób myślenia można spotkać u wielu ludzi, zwłaszcza młodych, mówiących: Bóg jest OK, Kościół w zasadzie też, ale moje życie, moje wybory moralne, moja wiara - to wszystko moja prywatna sprawa. Czy to prawda? NIE! – to oczywisty absurd!
Powszechność wiary
Wiara bowiem już ze swej nazwy jest powszechna. U wszystkich ludów, nawet najbardziej pierwotnych, spotykamy zjawisko wiary i religijności. A i obecnie nie ma takiej dziedziny życia, która mogłaby być wyłączona z życia religijnego. Bóg na zawsze wszedł w czas i przestrzeń człowieka. Wielu ludzi uważa, że sprawy Boga i sprawy człowieka znajdują się na przeciwległych biegunach (…) Drugie niebezpieczne zjawisko polega na tym, że dzieli się przestrzeń, w której żyjemy, na tę, która należy wyłącznie dla człowieka i na tę, która należy wyłącznie do Boga (bp Guzdek). Tymczasem Bóg i człowiek spotykają się w jednej i tej samej przestrzeni. Owszem, kontakt z Bogiem na modlitwie czy kontemplacji ma charakter wybitnie indywidualny, osobisty. Z Bogiem można porozumiewać się bezpośrednio; wszystkie aspekty religijne naszego życia można z Bogiem załatwiać osobiście, bez niczyjego pośrednictwa, a nawet bez niczyjej wiedzy. W takim przypadku można mówić, że moja wiara jako przeżycie kontaktu z Bogiem ma charakter prywatny, osobisty, indywidualny. Moja wiara ma charakter prywatny też w tym znaczeniu, że mogę wyznawać taką wiarę, jaką wybieram, ale to nie znaczy, że mogę wyznawać ją tak, jak mi się podoba. Wiara zawsze będzie zjawiskiem głęboko osobowym i osobistym, ale równocześnie bardzo publicznym. Mówienie w minionej epoce, że religia (wiara) to: Twoja sprawa czysto prywatna miało na celu zamknięcie ludzi wierzących w czterech ścianach swego mieszkania, gdzie mogli być sobie praktykującymi katolikami; obowiązywał zakaz obecności wszelkich przejawów życia religijnego w sferze publicznej (w parlamencie, w szkołach, w fabrykach, na uczelniach, itp.) co prowadziło do schizofrenii światopoglądowej, sprzecznej z naturą człowieka.
Chrześcijaninem jest się zawsze i wszędzie
Jasne, że nie można być uczniem Chrystusa na pół etatu, tylko w sferze prywatnego życia. Wiara raz przyjęta i wyznawana nie jest sprawą prywatną. Trzeba ją wyznawać i przekazywać tym, którzy jeszcze Jezusa nie poznali. Każdy chrześcijanin jest zobowiązany do dawania świadectwa w każdym czasie, w każdej sytuacji, słowem i czynem. Wiara jest wielkim skarbem człowieka; tym skarbem trzeba się dzielić z innymi. Ten obowiązek wynika z przyjęcia objawionej prawdy o pochodzeniu i zależności człowieka od Boga oraz o przeznaczeniu człowieka do życia wiecznego, na które trzeba sobie zasłużyć życiem zgodnym z zasadami wskazanymi przez Boga. Można się zgodzić, że wiara jest w pewnym sensie sprawą i prywatną, i publiczną. Jako chrześcijanie jesteśmy zobowiązani do dawania świadectwa wiary. Zobowiązanie to wynika wyraźnie z nauki Chrystusa: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Mk 16, 15). Do każdego więc, kto się przyzna do mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie (Mt 10, 32 - 33). Wiary nadprzyrodzonej jako daru Boga nie możemy chować pod korzec, ale mamy obowiązek wnosić ją do każdego przejawu życia publicznego. I taka wiara zawsze będzie wywierała wpływ na obydwu płaszczyznach: prywatnej (osobowej, indywidualnej) i publicznej. Jako uczniowie Chrystusa mamy niezaprzeczalne prawo i obowiązek publicznego wyznawania wiary. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę (Dz 4, 33). Zatem moja wiara jest sprawą osobistą, ale nie prywatną. Dlatego mamy prawo manifestować swoją wiarę w czasie chrześcijańskiego koncertu w miejscu publicznym, iść w procesji ulicami miast, opowiadać o Chrystusie w telewizji, uczyć o Nim szkole, czy powiesić w naszym biurze krzyż. Chodzi nam o to, byśmy mogli wiarą żyć, wyrażać ją słowem, czynem, gestem, myślą.
o. Grzegorz Błoch OFM
tekst za

Odwagi! Nie lękajmy się! Jest z nami Chrystus
Miało to być zwyczajne, rodzinne spotkanie, aczkolwiek sam pomysł odwiedzin Elżbiety zrodził się w sercu Maryi pod wpływem słów anioła Gabriela, z których dowiedziała się, że jej krewna „poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną” (Łk 1,36). Św. Łukasz zaznacza, że Maryja wyruszyła na spotkanie z Elżbietą „z pośpiechem”. Odległość pomiędzy Nazaretem, skąd wyruszyła Maryja, a miejscem zamieszkania Elżbiety wynosiła około trzy dni drogi. Była to więc uciążliwa i ryzykowna wyprawa zważywszy na grasujących w owym czasie na drogach Palestyny rabusiów. W tej sytuacji „pośpiech” był wręcz wskazany. W języku biblijnym oznacza on jeszcze coś więcej. Maryja, „Pełna Łaski”, śpieszy się, gdyż działa z natchnienia Ducha Świętego. W Piśmie Świętym, ilekroć czytamy o jakiejś nadzwyczajnej interwencji Ducha Świętego na człowieka, zdumiewa nas energia, z jaką działa osoba poddana Jego działaniu. Tak było również tym razem.
Kiedy Maryja szczęśliwie dotarła do celu swej podróży, pozdrowiła swą krewną Elżbietę. I znów w tę zwyczajność wkracza Duch Święty. Tym razem, Ewangelista wprost o tym zaświadcza: „Duch Święty napełnił Elżbietę”, która prorokuje, odgadując tajemnicę Maryi. To, co ludzkie, splata się tu z boskim: tak tworzy się święta historia.
W przededniu świąt Bożego Narodzenia pamiętajmy o tym niezwykłym działaniu Ducha. On pragnie wkroczyć również w naszą zwyczajność, nasycając ją blaskiem boskości.
o. Marek Cul – dominikanin

„Skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” (Łk 1,43)
Komentarz do Ewangelii:
Św. Jan Chryzostom (ok. 345-407), kapłan z Antiochii, potem biskup Konstantynopola, doktor Kościoła
Homilia przypisywana św. Janowi Chryzostomowi
Jakaż to nowa i wspaniała tajemnica! Jan nie narodził się jeszcze, ale już mówił przez poruszenie. Nie ukazał się jeszcze, ale już wysyłał znaki. Nie mógł jeszcze mówić, ale już dał się poznać przez czyny. Nie narodził się, a już wychwalał Boga. Nie widział jeszcze światła, a już wskazywał na Słońce. Nie został jeszcze wydany na świat, a już było mu spieszno by poprzedzać Pana. Pan tam był. Jan nie mógł się powstrzymać, nie chciał czekać aż ustaną naturalne bariery, ale usiłował przełamać bariery macierzyńskiego łona i chciał ogłosić nadejście Zbawiciela. "Mówił: nadszedł Ten, który zwycięża więzy. Ja jestem związany, czy należę do tego świata? Słowo przyszło na świat, aby uwolnić mnie, czy nadal jestem więźniem? Wyjdę i będę biegł ku Niemu i będę wszystkim głosił: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata." (J 1,29).
Powiedz Janie, w jaki sposób będąc wciąż w łonie matki widziałeś i słyszałeś? W jaki sposób rozważałeś sprawy Boże? Jak mogłeś poruszyć się, zadrżeć i wychwalać? "Wielka jest tajemnica, która się wypełnia, to zdarzenie, które wykracza poza rozumienie ludzkie - mówi. Nie bez powodu zmieniam porządek naturalny ze względu na Tego, który musi zmieniać porządek ponad naturalny. Widzę, jeszcze przed narodzeniem, gdyż widzę wschodzące słońce sprawiedliwości (Ml 3,20). Dostrzegam Go słuchając, gdyż przychodząc na świat jestem głosem, który poprzedza wielkie Słowo. Krzyczę, gdyż kontempluję, jak Jedyny Syn Boga Ojca przybiera ciało ludzkie. Wychwalam, gdyż widzę Stwórcę wszechświata, kiedy staje się człowiekiem. Poruszam się, gdyż rozmyślam nad tym, że Zbawiciel świata przyjmuje ciało. Jestem poprzednikiem jego nadejścia i uprzedzam Jego świadectwo swoim."
Boga nikt nigdy nie widział;
Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca,
On nam Go objawił.
Ewangelia wg św. Jana 1,18
Ukryta tajemnica Boga stała się jawna dla ludzi. Przedwieczne Światło, On - Nieodgadniony, największa zagadka świata, chodził przez trzydzieści lat po ziemi. Logos - Słowo Boga w pełni wypowiadające tajemnicę Niestworzonego - zamieszkało pośród nas.
Miejscem epifanii Przedwiecznego stał się człowiek. Nie półbóg, mityczny heros, cudowny Mag, lecz z krwi i kości Żyd palestyński, urodzony z Maryi za czasów Poncjusza Piłata.(ks.T.Bartoś)
Kanonizacja Jana Pawła II – uroczystość miała miejsce 27 kwietnia 2014 roku w Watykanie na Placu Świętego Piotra, podczas której dwaj błogosławieni papieże – Jan XXIII oraz Jan Paweł II – zostali ogłoszeni świętymi Kościoła katolickiego.
1 Maja 2011
NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
Oto nadszedł oczekiwany dzień. Przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu.
Jan Paweł II jest błogosławiony.
Czekaliśmy sześć lat - i stała się faktem.
Dziękujemy Ci Ojcze Święty!!!
BŁOGOSŁAWIONY JANIE PAWLE II
MÓDL SIĘ ZA NAMI!
Kochajmy Naszą Matkę - Nasz Kościół ! Kochajmy Naszych Kapłanów!
"Polsko, Bóg cię wywyższa, ale umiej być wdzięczna!".
Dałaś światu wielkiego Papieża - nieustraszonego świadka wiary, pielgrzyma niosącego Chrystusa aż po krańce ziemi, orędownika prawdy i wolności. Profetycznego proroka i mistyka, prawdziwego ojca całej rodziny ludzkiej. Teraz znak daje Niebo - jest nim pieczęć świętości, jaką Kościół kładzie na życiu i posłudze Jana Pawła II. Wyśpiewajmy radosne "Te Deum laudamus" za dar takiego Papieża, za łaskę beatyfikacji zaledwie sześć lat po Jego odejściu, której dokona - po raz pierwszy w dziejach papiestwa - bezpośredni następca Jana Pawła II Ojciec Święty Benedykt XVI
Pod koniec XX wieku i na progu trzeciego tysiąclecia Pan Bóg daje nam wielkiego proroka i świadka Jezusa Chrystusa. Jan Paweł II staje przed nami jako świadek i nauczyciel ( Santo Subito ).
ZOSTAWIŁ NAM TESTAMENT, PRZESŁANIE I WIELKIE ZADANIE DO WYPEŁNIENIA
Spoczywa na nas wielka odpowiedzialność - za rozwój wiary, za zbawienie współczesnego człowieka i za losy Kościoła w nowym tysiącleciu.
Życie ludzkie i świat zbudowany bez Boga w końcu obróci się przeciw człowiekowi.
(Jan Paweł II)
Jan Paweł II był rzecznikiem i piewcą kultury, która pokazuje wielkość człowieka i podnosi do Boga – uważa ks. prof. Andrzej Szostek, uczeń Karola Wojtyły i jego następca na katedrze etyki KUL.
Powinniśmy go cenić przede wszystkim za nauczanie jakie po sobie pozostawił.
– Dwie rzeczy są ważne. Jedna to jego koncepcja wolności, którą nazywa „transcendencją osoby w czynie”. A druga to zarys tzw. „teorii uczestnictwa”. W sprawie wolności papież kładzie nacisk na to, że najbardziej newralgicznym momentem tej wolności nie jest możliwość wyboru naszych różnych zachowań, dóbr zewnętrznych, które możemy nabyć, lecz wolność to kształtowanie siebie samego poprzez te wybory. Jeśli mówimy o kształtowaniu siebie samego to Wojtyła nazywa to „transcendencją osoby w czynie”. „Transcedo” znaczy „przekraczam”. Znaczy to, że człowiek jest zdolny przekraczać sam siebie, sam siebie posiadać i o sobie stanowić. To jest „pionowa struktura wolności”, w której ja jestem panem samego siebie, a wybierając coś staję lepszy, gorszy, mniej czy bardziej dojrzały. Ostatecznie wolność jest po to, aby siebie dać drugiej osobie. Wielkość człowieka polega na tym, że staje się bardziej sobą w darze. Tak jak sam istnieje z daru, tak sam siebie spełnia w darze dla drugiej umiłowanej osoby.
czytaj całość
Jan Paweł II staje się trzecim, obok św. Wojciecha i św. Stanisława, filarem polskiej wiary, nadziei i miłości - mówił w poniedziałek w Gnieźnie kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, nawiązując do beatyfikacji papieża-Polaka, która odbędzie się 1 maja.
W homilii metropolita krakowski nawiązał do spuścizny św. Wojciecha i św. Stanisława, biskupa krakowskiego, męczennika. Jak stwierdził, stanowią oni dwa filary, które poprzez wieki "podtrzymywały naszą wspólnotę wiary, nadziei i miłości, naszą polską tożsamość".
"Św. Stanisława, otrzymaliśmy w drugim tysiącleciu. Teraz, na początku trzeciego tysiąclecia otrzymujemy w darze błogosławionego Jana Pawła II, wielkiego papieża" "On też, 13 maja 1981 roku na Placu św. Piotra zaświadczył swoją krwią o Chrystusie. Dziś widzimy w nim patrona wolności, jedności i solidarności, a więc tych wartości i postaw, których tak bardzo potrzebuje Kościół i nasza ojczyzna. Janie Pawle II, ojcze solidarności, prowadź nas nadal do jedności, dla dobra naszej ojczyzny". czytaj całość
W pewnej chwili usłyszałam te słowa: Córko moja, mów światu całemu o niepojętym (138) miłosierdziu moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia mego. Każda dusza w stosunku do mnie rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie moje. Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności (139) moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego.
Papież był i jest postrzegany jako święty całego Kościoła, miał i ma realny wpływ na życie ludzi z całego świata, jestznany i kochany przez osoby wywodzące się z różnych narodowości i kultur, a nawet religii. Jego osoba jest ważna nie tylko dla katolików, ale również dla niektórych protestantów, prawosławnych, żydów, muzułmanów czy hinduistów.
Czas procesu beatyfikacyjnego, a potem kanonizacyjnego, jest szczególnym czasem poznawania przyszłego świętego. Warto zadać więc sobie kolejne pytanie (myślę, że ważniejsze od poprzedniego): Czy znam Jana Pawła II?
Czy pamiętam słowa, które do nas Polaków skierował?
Zanim stąd odejdę, proszę was... - abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, - abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy. Proszę was: - abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, - abyście od Niego nigdy nie odstąpili, - abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On "wyzwala" człowieka, - abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest "największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.( Jan Paweł II)
.gif)
Krzyż, trzymany przez Ojca Świętego Jana Pawła II podczas Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek w 2005 roku, odwiedzi kilkanaście parafii archidiecezji poznańskiej. Krzyż Jana Pawła II będzie towarzyszył także uczestnikom Drogi Krzyżowej, która w czwartek po Środzie Popielcowej, 10 marca, przejdzie ulicami miasta Poznania.
Krzyż o wysokości 80 cm i szerokości 45 cm Jan Paweł II trzymał w Wielki Piątek, 25 marca 2005 roku, podczas Drogi Krzyżowej odprawianej przez kard. Josepha Ratzingera w rzymskim Koloseum. Jan Paweł II nie mógł już w niej uczestniczyć osobiście, ale brał w niej udział za pośrednictwem telewizji, trzymając w rękach krzyż. Papież umarł tydzień później, w sobotę, 2 kwietnia 2005 roku.
Peregrynacja krzyża Jana Pawła II w Archidiecezji Poznańskiej
Tekst modlitwy o łaski za wstawiennictwem Sługi Bożego Jana Pawła II
Udziel nam, za jego przyczyną, zgodnie z Twoją wolą, tej łaski, o którą prosimy z nadzieją, że Twój Sługa Papież Jan Paweł II, zostanie rychło włączony w poczet Twoich świętych.
Amen.
Informacje o łaskach otrzymanych dzięki wstawiennictwu sługi Bożego Jana Pawła II można przesyłać (także po polsku) pod adresem:
Piazza Sana Giovanni in Laterano 6a
00184 Roma
lub pocztą elektroniczną:

W Twoim odpływie miłosierdzie
Tajemnicę Słowa
wiatr otwiera modlitwą
Góry - w dolinie serca
wodospady łez
do wiecznego miasta
Kwiecień w żałobie
rozkwita
oceanem miłości
Święty - na ustach świata
jesteś
i Twoja łódź
w głębi nieba
unosi Polskę
Stanislawa Łowińska - Cisza na palcach
Nasze wspomnienia wpisujemy w krąg naszych serc aby dać świadectwo
Spotkanie O. Grzegorza BŁocha ofm z Janem Pawłem II - Watykan 1986r
LIST PASTERSKI ARCYBISKUPA POZNAŃSKIEGO PRZED BEATYFIKACJĄ JANA PAWŁA II
"Otwórzcie drzwi Chrystusowi!". List Pasterski Arcybiskupa Metropolity Poznańskiego z okazji beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II
Umiłowani Archidiecezjanie!
„Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" - te słowa z dzisiejszej Ewangelii skłaniają nas do refleksji nad osobą i życiem Jana Pawła II. Przez prawie dwadzieścia siedem lat posługiwania piotrowego był on dla nas wszystkich i pozostaje nadal nauczycielem doskonałości, ponieważ był autentycznym świadkiem wiary w Tego, który powiedział o sobie: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem" (J 14, 6). Dzisiaj, w ramach przygotowania do jego beatyfikacji, zechciejmy przypomnieć sobie podstawowe kierunki nauczania Papieża Polaka, który uczył nas dróg doskonałości i który niedługo - dnia 1 maja br. - zostanie wyniesiony do chwały ołtarzy.
Czytaj całość…
Drodzy Bracia i Siostry,
Już sześć lat minęło od dnia, w którym zebraliśmy się na tym Placu, aby celebrować pogrzeb papieża Jana Pawła II. Ból utraty był głęboki, ale jeszcze większe było poczucie jakiejś ogromnej łaski, która otaczała Rzym i cały świat: łaski, która była owocem całego życia mojego ukochanego Poprzednika, a szczególnie jego świadectwa w cierpieniu. Już tamtego dnia czuliśmy unosząca się woń świętości, a Lud Boży na różne sposoby okazywał swoją cześć dla Jana Pawła II. Dlatego chciałem, aby - przy koniecznym poszanowaniu prawa Kościoła - jego proces beatyfikacyjny przebiegał w sposób możliwie najszybszy. I oto nadszedł oczekiwany dzień; przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu: Jan Paweł II jest błogosławiony. czytaj całość
Klucz do tajemnicy Papieża Jana Pawła II kryje się w usłyszanym fragmencie Ewangelii (J 21,15-19). On nie szukał siebie, ale Boga ukrytego w dziejach ludzkości, narodów i każdego spotkanego człowieka. Wychodził od Boga i szedł do ludzi, którzy szukali sensu swojego życia, cierpienia, codziennych zmagań. I szedł od ludzi do Boga niosąc w swojej modlitwie bóle, smutki, ale i radości, nadzieje rodzin, małżeństw, społeczeństw, młodych dziewcząt i chłopców. Taki On był. W pełni ludzki, a zarazem promieniujący blaskiem nie z tego świata. Bóg zamknął Jego życie jak księgę miotaną wiatrem, w której strona po stronie przesuwają się godziny, dni i lata. Jan Paweł Wielki napisał piątą Ewangelię swoim życiem. Życiem, które wciąż fascynuje, zadziwia i zaprasza: „Pójdź za mną".
więcej
"Dziękujemy za Pasterza takiego jak On"
Dziękujemy Panu, że dał nam Papieża, który umiał nadać Kościołowi katolickiemu nie tylko powszechną perspektywę i autorytet moralny na płaszczyźnie światowej nigdy dotąd niespotykane, ale również, zwłaszcza przez obchody Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, wizję bardziej duchową, bardziej biblijną, bardziej skupioną na Słowie Bożym - powiedział watykański sekretarz stanu podczas homilii w trakcie mszy dziękczynnej za beatyfikację Jana Pawła II, sprawowanej na Placu św. Piotra.czytaj całość

Ponad 250 tys. osób przybyłych w piątek do Fatimy na uroczystości dziękczynne za beatyfikację Jana Pawła II mogło zobaczyć niecodzienne zjawisko: słońce otoczone różnokolorową obręczą. Wielu pielgrzymów interpretowało ten fenomen jako cud Jana Pawła II.
zobacz film na YouTube
Dzień Papieski w Bibliotece Uniwersyteckiej KUL
Katolicki Uniwersytet Lubelski był miejscem i środowiskiem dorastania do świętości Karola Wojtyły – przypomina w liście do wiernych na Wielkanoc rektor KUL ks. prof. Stanisław Wilk.
Pisząc o beatyfikacji Jana Pawła II, rektor KUL podkreśla, że przed wierzącymi nadal pozostaje „wysiłek głębszego odczytania jego niezwykle bogatego nauczania, w którym odsłaniając wielkość i kruchość ludzkiej kondycji, stale wskazywał na Jezusa Chrystusa”.
„Jesteśmy głęboko przekonani, że to z Bożego zamysłu również Katolicki Uniwersytet Lubelski był miejscem i środowiskiem dorastania do świętości najpierw księdza profesora, a potem biskupa i kardynała Karola Wojtyły – od 1954 roku aż po jego wybór na Stolicę Piotrową” – pisze ks. prof. Wilk.
czytaj całość
NIEZWYKŁY PROFESOR - Karol Wojtyła-Jan Paweł II