ŚWIAT POTRZEBUJE NADZIEIMusicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!
Pielgrzym Nadziei - Jan Paweł II
NADZIEJA W ŻYCIU CZŁOWIEKA
Wśród wielu wypowiedzi na temat człowieka, jest także słuszne określenie go jako istoty, która żyje nadzieją. Posiadanie nadziei jest przymiotem wyłącznie człowieka, jest cechą specyficznie ludzką. Nadzieja jest bowiem elementem psychicznym, który towarzyszy życiu i rozwojowi człowieka.
Dziś często pada stwierdzenie o palącej potrzebie nadziei wobec istnienia niepokojących faktów, które odbierają ją człowiekowi. Tu należy wymienić pewne ideologie i niektóre kierunki filozoficzne, jak n. p. egzystencjalizm. Jego zwolennicy głoszą tezę o istnieniu w świecie ludzkim trwogi, opuszczenia, rozpaczy itp. Życie jest cierpieniem i trwogą a przeznaczeniem człowieka jest opuszczenie bez jakiegokolwiek wsparcia – mówią egzystencjaliści. Z tego zaś stanu rodzi się rozpacz, która bazuje na tym, że nie można liczyć na kogokolwiek poza nami. Są to głosy pesymistyczne ludzi niewiary. […].
Jak słusznie zauważa E. Fromm, „gdy znika nadzieja, kończy się życie, faktycznie lub prawdopodobnie”…[…]. Należy zwrócić uwagę na fakt, że nie tylko poszczególne jednostki ludzkie żyją nadzieja, lecz także całe narody i klasy społeczne oraz cała ludzkość, żyją nadzieją i wiarą; i jeżeli utracą ten potencjał, znikają bądź to z powodu braku witalności, bądź to z powodu rozwijającej się w nich irracjonalnej siły destrukcyjnej.
Dziś często pada stwierdzenie o palącej potrzebie nadziei wobec istnienia niepokojących faktów, które odbierają ją człowiekowi. Tu należy wymienić pewne ideologie i niektóre kierunki filozoficzne, jak n. p. egzystencjalizm. Jego zwolennicy głoszą tezę o istnieniu w świecie ludzkim trwogi, opuszczenia, rozpaczy itp. Życie jest cierpieniem i trwogą a przeznaczeniem człowieka jest opuszczenie bez jakiegokolwiek wsparcia – mówią egzystencjaliści. Z tego zaś stanu rodzi się rozpacz, która bazuje na tym, że nie można liczyć na kogokolwiek poza nami. Są to głosy pesymistyczne ludzi niewiary. […].
Kościół naucza, że nadzieja eschatologiczna nie pomniejsza znaczenia zadań ziemskich; przeciwnie, jeżeli zabraknie podstawy religijnej i nadziei życia wiecznego, to godność ludzka bywa często naruszana, a ludzie pogrążają się w beznadziejności i rozpaczy.
Przeto należy mieć na uwadze to, czego świat oczekuje dzisiaj od ludu Bożego, to realistyczne orędzie nadziei, to odwaga istnienia i znoszenia boleści, które nam towarzyszą od urodzenia, z nadzieją, która odnawia życie, z nadzieją chrześcijańską, która jest skutecznym środkiem zaradczym przeciwko ogólnej nieufności i rozpaczy dzisiejszego świata.
By móc łatwiej sprostać temu zadaniu należy dobrze pojąć znaczenie i sens słowa „nadzieja”. Zacznijmy od krótkiego rysu historycznego słowa „nadzieja”.
W starożytności greckiej termin „nadzieja” był pojęciem świeckim, a nie specjalnie religijnym. Oznaczał on najpierw jakieś ogólne oczekiwanie, które z kolei zaczęto określać przymiotnikami: „dobre” lub „złe”.
W Nowym Testamencie nadzieja jest natomiast oczekiwaniem tylko czegoś dobrego, skierowanego na przyszłość, ponieważ oczekiwanie tego rodzaju odnosiło się do zbawczego dzieła Boga w Jezusie Chrystusie. W ten sposób nadzieja staje się jedną z charakterystycznych cech chrześcijan. Św. Paweł zaś był tym, który dostosował grecki termin nadziei na użytek chrześcijańskiego pojęcia egzystencji.
Już bowiem w Starym Testamencie historia Izraela pokazuje, jak słowo Boga Jahwe lub obietnica Boża, będąc powodem oczekiwania, wzbudzała w człowieku nadzieje. Już w powołaniu Abrahama można było rozpoznać cechy strukturalne nadziei: rozkaz i obietnica; rozkazem było, by udać się w drogę, obietnica zaś wskazywała na cel, na ziemię, którą miał otrzymać. A więc wiara Abrahama łączy się z ufnością w przyszłość obiecaną przez Boga, czyli z nadzieją.
Na podstawie powyższych rozważań można określić nadzieję jako oczekiwanie przyszłego dobra.. Taka definicja nadziei u nikogo nie wzbudza sprzeciwu i można ją zaakceptować. W swej istotnej treści schodzi się ona z klasyczną definicją nadziei podaną przez św. Augustyna, który przypisał jej dwie cechy: a) dobro, b) w przyszłości.
Faktycznie, ten kto się spodziewa lub kto żywi nadzieję, zawsze czegoś oczekuje. Oczekiwanie jest więc cechą charakterystyczną pojęcia „nadziei”, lecz nie jedyną i nie wyłączną. Samo oczekiwanie nie jest jeszcze nadzieją, ponieważ można oczekiwać czegoś obojętnego lub przykrego, a wtedy nie można mówić o nadziei. Nadzieję ma się wówczas, gdy ta jest naznaczona pragnieniem lub tęsknotą nie za jakimkolwiek przedmiotem czy rzeczą, lecz tylko za tym, co naprawdę uważa się za dobre dla siebie lub dla innych.
Jest prawdą, że człowiek, który żyje nadzieja, jest całkowicie zwrócony ku przyszłości; on poniekąd rzutuje wszystkie swoje czynności i aspiracje w przyszłość. Przekraczając zaś, w sposób zamierzony, granice teraźniejszości, zmierza poza rzeczywistość widzialną tu i teraz. Przyszłość jest zatem przymiotem koniecznym i strukturalnym nadziei i odgrywa rolę zasadniczą.
Ponadto cechami charakterystycznymi nadziei są: obietnica kogoś wiarygodnego, ufność oraz coś w rodzaju pewności. Jest prawdą, że nikt nie będzie się spodziewał jakiegoś dobra, jeśli ono nie będzie mu obiecane. Poza tym ten, kto otrzymał obietnicę, żąda jakiejś gwarancji, że będzie mógł osiągnąć upragniony cel, jakim jest dobro.
Nadzieja zawiera w sobie także ufność, która jest uczuciem pewności, pochodzącym z zaufania bez zastrzeżeń do kogoś lub czegoś. Ufność i jakiś rodzaj pewności są elementami uzupełniającymi nadziei; bez nich nadzieja bywa zawiedziona, staje się próżna, a nawet szybko zanika.
Jeśli wyżej wspomniane składniki towarzyszą nadziei, a ona zbliża się do swej końcowej fazy realizacji, wtedy wstępuje w człowieka radość i optymizm. Optymizm jako tendencja ducha ludzkiego do zwracania uwagi w życiu przede wszystkim na aspekty dobre i do osądzania przychylnie ludzi i zdarzeń, jest stałym elementem nadziei i towarzyszy jej od samego początku aż do końca, to znaczy aż do momentu osiągnięcia celu.
Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju nadzieja charakteryzuje każdą religię, a w sposób szczególny chrześcijańską. Być chrześcijaninem bowiem znaczy mieć nadzieję. Już św. Paweł zwracał uwagę, że chrześcijanie różnią się od tych, którzy „nie mają nadziei” (Tes 4,13). W naszych zaś czasach niemiecki teolog protestancki J. Moltmann podkreśla, że nadzieja towarzyszy każdemu zdarzeniu zbawczemu i każdej prawdzie chrześcijańskiej. Stąd nic dziwnego, że nadzieja była obszernie omawiana w księgach teologicznych jako jedna z trzech cnót teologalnych.
Nadzieja w naszych czasach, dzięki takim postaciom jak sł. Boży Jan Paweł II, nazwany pielgrzymem nadziei oraz dzięki pewnym teologom jak J. Moltmann, który zapoczątkował nowy kierunek zwany „teologią nadziei”, cnota ta wzbudziła ponownie powszechne zainteresowanie w świecie teologicznym.
W tym miejscu wypada dodać, że począwszy od XIII wieku, dużo miejsca poświęcali nadziei teologowie franciszkańscy tacy jak: św. Antoni, św. Bonawentura bł. Jan Duns Szkot i inni, aż do naszych czasów. Nadzieja jako cnota teologalna znajdowała też właściwe sobie miejsce w kaznodziejstwie franciszkańskim, zwłaszcza w XV wieku u takich kaznodziei jak św. Bernardyn ze Sieny, św. Leonard z Porto Maurizio i inni.
Nadzieja chrześcijańska bierze swój początek z wiary. Która jest jej bazą; owocem zaś nadziei jest miłość. Tę niewidzialną rzeczywistość przedstawiano obrazowo przy pomocy zielonej i bujnej rośliny, złożonej z korzenia, łodygi i kłosów. Z korzenia wyrasta łodyga, która przenosząc substancje odżywcze, przyczynia się do powstania owoców w kłosach. Korzeń wyobraża wiarę, z której wypływa nadzieja przedstawiona jako łodyga. Nadzieja zatem, tak jak łodyga w roślinie, pełni rolę pośrednika między wiarą i miłością, która nigdy nie przestanie istnieć zgodnie z tym, co powiedział św. Paweł: „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy: z nich zaś największa jest miłość” (1 Kor 13,13).
Z powyższego wynika, że nadzieja zajmuje miejsce środkowe pomiędzy wiarą i miłością, między zuchwalstwem a zniechęceniem. Zatem nadzieja jest w pewnym sensie syntezą wiary i miłości. W rzeczywistości przedmiotem, do którego zmierza umysł jest prawda; przedmiotem woli jest miłość. Nadzieja łączy jedno z drugim, gdyż z wiary bierze swą podstawę i pewność obietnic, a z miłości czerpie siłę i tak prowadzi do osiągnięcia coraz większego dobra, aż do Najwyższego Dobra – Boga.
Na podstawie powyższych refleksji należy stwierdzić, że nadzieja w życiu każdego człowieka odgrywa bardzo ważną rolę. Ona bowiem należy do istotnych składników człowieka. Bez nadziei nie można by prowadzić życia autentycznie ludzkiego. Dla osoby chorej brak nadziei oznacza bliską śmierć. Nadzieja usuwa zniechęcenie i bierność życiową. Gdzie niepomyślny przebieg zdarzeń każe człowiekowi mówić: „koniec wszystkiego”, tam nadzieja jako ogromna siła duchowa, pozwala usłyszeć słowa: „koniec nie, to początek, naprzód!”, dając nowy impuls działaniu. Człowiek jako istota „ulepiona z nadziei”, odczuwa jej potrzebę na każdym kroku.
Nadzieja jest konieczna gdy człowiek pragnie osiągnąć perspektywy i cele, gdy pragnie opanowywać i ujarzmiać siły przyrody, doskonalić siebie, podbić kosmos oraz osiągnąć szczęście i zbawienie. W tych okolicznościach nadzieja przestawia dynamiczną siłę i bodziec, sprężynę postępu, brak obawy; wówczas jest ona motywem do nieustannego poszukiwania tego, co większe i co lepsze.
I tej roli nadzieja nie przestanie spełniać tak długo, dopóki nie osiągnie celu ostatecznego i nie spotka się z Miłością, której wraz z wiarą ustąpi miejsca na zawsze.
Grzegorz Bernard Błoch OFM
Kościół naucza, że nadzieja eschatologiczna nie pomniejsza znaczenia zadań ziemskich. Być chrześcijaninem bowiem znaczy mieć nadzieję
Mamy nadzieję w żywym Bogu, Zbawcy wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących.
1 do Tymoteusza 4,10
Chrześcijaństwo narodziło się ze zmartwychwstania Chrystusa, a więc z wydarzenia, w którym ludzka śmierć została przezwyciężona mocą Bożą. Znaczenie tego wydarzenia stanowi rdzeń chrześcijańskiej nadziei: kresem życia nie jest śmierć, bo w Chrystusie wszyscy będą ożywieni (1 Kor 15, 23). Zgodnie z zapowiedzią samego Jezusa (por. J 14, 3), dokona się to przy Jego powtórnym, pełnym chwały przyjściu (paruzja), które zaowocuje także odnowieniem całej stworzonej rzeczywistości; 2 List św. Piotra mówi o nowym niebie i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość (por. 3,13).
NMP KRÓLOWEJ POLSKI
3 maja Kościół katolicki w Polsce obchodzi uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Nawiązuje ona do wydarzeń z historii Polski: obrony Jasnej Góry w 1655 r., ślubów króla Jana Kazimierza - powierzenia królestwa opiece Matki Bożej, a także do uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
Święto zostało ustanowione na prośbę biskupów polskich po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej. Oficjalnie święto obchodzone jest od 1923 r. W 1920 r. zatwierdził je dla Kościoła w Polsce papież Benedykt XV. Po reformie liturgicznej w 1969 r. święto zostało podniesione do rangi uroczystości
więcej
Ku pokrzepieniu serc Kapłanów w sercu Naszej Matki - Kościoła !Warto dla tej Jedynej Miłości żyć !
Wiara bez uczynków jest martwa -
przypomniał tę prawdę Benedykt XVI
Nie wystarczy tylko wierzyć, że Chrystus jest Bogiem, ale trzeba też z miłości pójść za Nim drogą krzyża. „Jezus nie przyszedł po to, by uczyć nas nowej filozofii" - mówił Benedykt XVI – ale po to, by ukazać nam nową drogę, która prowadzi do życia”.
„Tą drogą jest miłosć, będąca wyrazem autentycznej wiary" – powiedział Ojciec Święty. Jeśli ktoś czystym i hojnym sercem miłuje braci, oznacza to, że prawdziwie zna Boga. Natomiast, jeśli ktoś mówi, że wierzy, a nie miłuje swych braci, nie jest człowiekiem prawdziwej wiary. Nie mieszka w nim Bóg. Mówi o tym wyraźnie św. Jakub Apostoł «Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie»
Jeśli naprawdę wierzymy w zmartwychwstanie Chrystusa, zmienia się nasze serce. Zaczynamy inaczej patrzeć na świat, a także na innych ludzi, których odkrywamy jako powołanych do zmartwychwstania podobnie jak my. Już teraz możemy na co dzień żyć wiarą. Możemy sobie nawzajem dawać znaki wiary w zmartwychwstanie, choćby zewnętrzne: troszcząc się o potrzebujących, okazując miłosierdzie. To także jest głoszenie Ewangelii.
Nas, Polaków Ojciec Święty wezwał do dawania odważnego świadectwa o Chrystusie i naśladowania Maryi. „Uczmy się od Niej dawać świadectwo naszej wierze poprzez życie pokornej służby, gotowi w pierwszej osobie zapłacić za dochowanie wierności Ewangelii miłości i prawdy, przekonani, że nic z tego, co czynimy nie zginie” - podkreślił Benedykt XVI. Jezus powiedział: "Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie"- (J 14,15)
"Kto zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała!"- (I List św. Jana 2,5) Kto zachowuje JEGO naukę – nie własną lub innych ludzi lecz Jezusa, w takim człowieku manifestuje się Boża miłość. On doświadcza Bożej miłości, ale i daje Bożą miłość. Rozlewa ją z siebie. Chodzenie w Bożej miłości to zainteresowanie i pomoc bliźniemu w trudnościach, to przestrzeganie odpoczynku w Dzień Pański, to ofiarność, to służba dla innych.. Jezus powiedział: „Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości Jego” – (J 15,10) Trwanie w Bożej miłości, doświadczanie Bożej miłością wiąże się z przestrzeganiem Bożych przykazań. Nie zapominajmy o tym.
Radujcie się bo wielka nagroda czeka Was w Niebie!
Gdyby to nie było prawdą, daremna byłaby nasza wiara, daremne głoszenie Ewangelii aż po krańce ziemi i daremna Wasza posługa i zaangażowanie w budowanie Królestwa Bożego już tu na tej ziemi.
Zmartwychwstanie Pańskie to fundament naszej wiary, nadziei i ofiarnej miłości.
A dlaczego o tym piszę? Otóż nawiązując do wypowiedzi Papieża Benedykta XVI z końca marca ubiegłego roku, wsłuchując się w jego słowa dot. przysięgi kardynałów o purpurze będącej kolorem krwi, nasunęła mi się taka refleksja ...jako skutek mojego osobistego doświadczenia.
Oto moje świadectwo:
Z łaski Bożej, w wielkim skupieniu na modlitwie oczami ducha było mi dane widzieć po śmierci fizycznej kapłana Bożego serca, Ojca Ludwika ( Antoniego Nowickiego OFM).
Nie był biskupem. Był odważnym choć skromnym franciszkaninem, z autorytetem, wykładowcą nauki społecznej kościoła w WSD we Wronkach.
Na własne oczy zobaczyłam do jakiej godności został wyniesiony, gdyż ubrany był w złocisty płaszcz, na głowie nałożoną purpurową piuskę a w ręku złoty kielich, do którego wlewała się jak rzeka lub tęcza ale biała... (chwała ?) nie umiem wyrazić słowami - a tak był na twarzy rozpromieniony radością i przemieniony pięknością w „ młodego starca” z białymi do ramion włosami... i uśmiechnął się do mnie tak głęboko, bez słów, aż moje serce i duch radosny okrzyk wydało : (Ojciec Ludwik !!!!!!) i raduje się moje serce do tej pory i nie przestaję Bogu dziękować za kapłanów, wiernych swej misji aż do końca swych dni żywota, ukrzyżowanych wraz z Chrystusem. Następnie na jego rozpromienionej twarzy kołysał się negatyw nasycony światłem przypominający Oblicze Chrystusa z Całunu Turyńskiego i moje myśli natychmiast pobiegły do Papieża Pawła VI ( jak później sprawdziłam, jako pierwszy papież powiedział: „wszyscy artyści próbowali przy pomocy barwy i formy przełożyć boskie oblicze Jezusa. A jednak nie jesteśmy z nich zadowoleni. Może jedynie wizerunek ze Świętego Całunu ofiarowuje nam coś z tajemnicy tego Człowieka i Boga... ; ...przedstawione tu Oblicze Chrystusa wydaje się tak prawdziwe, tak głębokie, tak ludzkie i boskie, jak żaden inny czczony wizerunek (...)”).
ZŁOTY kielich z napisem IHS
nad nim
BIAŁA HOSTIA


Moja refleksja:
Dobry Bóg dokonał po pierwszym etapie życia w chwili śmierci lub po (nie wiem), jakby nowego stworzenia, bo potężną mocą Ducha Świętego ożywił O. Ludwika i wprowadził go do nowego już niekończącego się życia, bo jak to inaczej wytłumaczyć ? KK naucza, że dusza jest nieśmiertelna tylko ciało wraca do ziemi i czeka na powszechne zmartwychwstanie ciał, a duch ludzki w chwili śmierci powraca do Boga skąd wyszedł ale to nie koniec... to drugi etap i inny wymiar przestrzeni duchowej , niewidoczny dla naszych oczu, chyba, że sam Bóg zechce i pokaże z łaski swej tak jak mnie. A było to 19 stycznia 2004 roku, w niedzielę godz. 19.10 a krótko wcześniej, 13 dni po jego śmierci obudził mnie jego głos, który „jakby zatrąbił mi do chorego lewego ucha”, które zostało uleczone.
Zrozumiałam tę wielką duchową łaskę z pomocą Apostołki Miłosierdzia Bożego św. Siostry Faustyny, która napisała: ”...łaskę Bożą trzeba przyjmować tak, jak Bóg ją zsyła, i w sposób w jaki On chce, i trzeba ją przyjmować pod taką postacią, pod jaką nam Bóg zsyła” (Dzienniczek 715).
Niech zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią stanie się udziałem każdego z nas, a przeżycie Świąt Wielkanocnych odnowi w nas nadzieję, że doczekamy radosnego poranka własnej Wielkanocy a ”zbawienie popłynie od Boga niczym rzeka”- tak jak to przepowiedział prorok Izajasz.
Serdecznie pozdrawiam, z pamięcią serca i dziękczynieniem Bogu za tę łaskę i wielkie Dzieło Nowej Ewangelizacji pod opieką naszej Królowej i Matki jakie rozpoczął nasz umiłowany Rodak i Papież- Jan Paweł II, który niebawem jako Sługa Boży będzie kanonizowany.
I na tym miejscu życzę całej Wspólnocie Franciszkańskiej aby umocniona Duchem Świętym i Mocą Słowa ukazywała blask i piękno Prawdy Ewangelii , wskazywała Drogę i przyciągała wszystkich szukających prawdy i Boga, do wspólnoty Matki – Kościoła.
Z Jezusem i Maryją
Lucyna Barbara
Poznań, 24.04.2007
ps. Długo się zastanawiałam nad tą tajemnicą i z kim się mam podzielić ale dziś doszłam do wniosku, że w tym czasie Bóg postawił mi Kapłanów na mojej drodze. Gdy O. Ludwik OFM zachorował na raka, zdziwiłam się bardzo, że poprosił mnie o modlitwę i zwierzył się, że podda się każdej woli Bożej... inny kapłan też franciszkanin widząc moje zatroskanie, przynaglił mnie onieśmieloną, abym poszła odwiedzić go w szpitalu. Poprosiłam o błogosławieństwo bo nie wiedziałam co mam powiedzieć. Poszłam... w samą porę... Odszedł do Pana w imieniny Pana Jezusa, 3 stycznia 2004, w cichości, momencie, kiedy trzymałam go za rękę, w wielkim trwaniu Opatrzności, a ja nie rozumiałam skąd się wzięła ta moja odwaga i moc .. to nie było ze mnie, to było moje pierwsze bezpośrednie zetknięcie się z odchodzeniem do Bożego świata człowieka. To był kapłan bliski mojemu sercu.. Bóg zapłać za to doświadczenie prawdy naszej wiary, przejścia ze śmierci do życia ... Odtąd już inaczej patrzę na wszystkich kapłanów, na ich wybranie, na ich pieczęć a przede wszystkim na to, że rozdają nam darmo życie Chrystusa podczas Eucharystii w Kościele... oby Ich nigdy nam nie zabrakło...
Kochajmy nasz Kościół - naszą Matkę i kochajmy naszych Kapłanów !!!
więcej

"W milości, która ma swoje źródlo w Sercu Chrystusa, jest nadzieja na przyszłość Świata".
Jan Paweł II
Ciepłe słowa, pełne miłości wywołują radość
i sprawiają, że serce bije łagodniej
Kościół w Polsce proponuje, abyśmy ten czas przeżyli pod hasłem:
"Bóg jest miłością", a Chrystus jest doskonałym obrazem tej Miłości Boga a my, jego uczniowie, traktujemy ją jako naczelną zasadę naszego życia. Kościół w Polsce przypomina, że głównym celem tego programu jest:
- otwarcie na Miłość po to, by dojść do „jedności życia” (Jan Paweł II)
albo „spójności życia (Benedykt XVI),
- rozbudzenie dynamizmu ewangelizacyjnego
- budowanie solidarności społecznej.
Betlejem i Nazaret w okresie Bożego Narodzenia stają się swoistą szkołą miłości małżeńskiej i rodzinnej, szkołą poszanowania godności ludzkiej, szczególnie dziecka, szacunku dla ludzkiej pracy; szkołą realizacji życiowego powołania oraz szkołą dawania świadectwa wiary w różnych środowiskach i obszarach codziennego życia, Otwórzmy zatem na oścież drzwi Chrystusowi – Słowu, które „wszystkim {…}, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi”.
Niech w sercach naszych nigdy nie zabraknie miłosci do Chrystusa i Jego Matki - Kościoła, byśmy żyli jak świadkowie Boga, jak dzieci Boże.
Święta Rodzina: Jezus, Maryja, Józef - Święta Rodzina z Nazaretu przypomina nam te trzy wielkie postaci w dziejach świata, które dla wszystkich rodzin stanowią najwspanialszy ideał świętości i przykład do naśladowania.
Każdy z nas wychował się w rodzinie, w niej znalazł schronienie i miłość.
W nich poznaj Boga ... Obyśmy wszyscy wdzięcznością otoczyli nasze rodziny na wzór tej miłości Rodziny z Nazaretu.
Tak będzie jesli - nie będzie wielu tragedii w naszych rodzinach. Tak będzie jesli nigdy nie zabraknie miłości...
Warto pomyśleć nad tym ...
Niech Maryja, Matka pięknej miłości, i Józef, Opiekun Odkupiciela, towarzyszą wszystkim swą stałą opieką” /Jan Paweł II/
„Nie ma wolności bez solidarności! Dzisiaj wypada powiedzieć: nie ma solidarności bez miłości, więcej! nie ma przyszłości człowieka i narodu”. (Sopot, 5 czerwca 1999)
„Nie zatwardzajmy serc, gdy słyszymy krzyk biednych. Starajmy się usłyszeć to wołanie. Starajmy się tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakło dachu nad głową i chleba na stole, by nikt nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki „(Ełk, 8 czerwca 1999)
„Europa nie może być zamknięta dla samej siebie. Ona musi być otwarta na wszystkich i gotowa do dialogu i współpracy ze wszystkimi. Czy Europa jest świadoma tego, że jej powołaniem jest być latarnią dla współczesnej cywilizacji? Czy jest zdeterminowana, aby uczynić wszystko dla zjednoczenia i samej dać świadectwo jedności w podzielonym świecie? Czy jest gotowa, aby być zaczynem pokoju i solidarności”(Madryt, 3 maja 2003)
„Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
(Częstochowa, 18 czerwca 1983)
„Musicie być mocni. Drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej Wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego! Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć... Musicie być mocni miłością, która cierpliwa jest, łaskawa jest..„
(Błonia Krakowskie, 1979) (J.Paweł II)
„Każdy dzień musi być nową próbą dania odpowiedzi na miłość Chrystusa. Tylko wtedy życie ma sens”
– uczy kandydat na ołtarze ks. Blachnicki
Papież Benedykt XVI powiedział o Janie Pawle II:
"Dla niego miłość nie była przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi".
Jak rozumieć te słowa?
- W sercu Sługi Bożego była wielka potrzeba miłości, z jednej strony miłości Pana Boga, a z drugiej miłości człowieka. To objawiało się na każdym kroku. Jego miłość bliźniego nie była wymuszona, ale naturalna. Tak było wówczas, kiedy brał na ręce małe dzieci czy kiedy pochylał się nad chorymi, cierpiącymi, niepełnosprawnymi, czy kiedy na różnych kontynentach przemawiał i upominał się o prawa najuboższych, których nikt nie chciał słuchać. Ze strony Ojca Świętego nie było to jednak wypełnianie jedynie przykazania miłości, ale prawdziwa, wielka miłość płynąca z serca. Ta miłość, o czym często zapominamy, jest także w sercu każdego z nas, trzeba tylko dopuścić ją do głosu.
( O.dr Zdzisław Świniasrski )
"Miłość w prawdzie, której Jezus Chrystus stał się świadkiem przez swoje życie ziemskie, a zwłaszcza przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości. Miłość - "caritas" -to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu sprawiedliwości i pokoju. To siła, która ma swoje początki w Bogu - odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdzie."-
Benedykt XVI o miłości ("Encyklice Caritas in veritate")
Dzisiejszy świat potrzebuje świadków miłosiernej miłości, bo tylko miłość zdolna jest odmienić serce człowieka i otworzyć go na "Miłość, która jest największa, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu" - powiedział w kazaniu kardynał Stanisław Dziwisz (30-05-2009)
Tym, którzy idą za Panem, On sam uzdalnia do przyjmowania światła i natchnień Bożych. Hojnie udziela daru zdolności kochania i wyznacza zadanie być świadkiem ukrzyżowania i zmartwychwstania Chrystusa.
Żyć w tym duchu codziennie jedynie własnymi wysiłkami jest niemożliwe, lecz napełnionym Duchem Świetym jest bardzo latwo !
A więc, otwórzmy nasze serca na Jego dzialanie w nas.
Przyjdź Duchu Świety!
On nas wszystkiego nauczy i przypomni wszystko, co Jezus nam powiedział ( por.J 14,25-26).
„Przychodzi tam, gdzie jest kochany, gdzie jest zapraszany, gdzie jest oczekiwany ”- jak uczy nas Święty Bonawentura
DUCH ŚWIĘTY JEST DANY KOŚCIOŁOWI
po to, aby uczniów Chrystusa czynić Świadkami Jego Miłości.
DOBROĆ JEST KLUCZEM DO SERCA LUDZKIEGO - Rebeka Smith

Spotkanie Europejskie 2009 w Poznaniu
Przeżyć pięć dni z tysiącami młodych ludzi z całej Europy i z innych stron świata…

Poznań jest gospodarzem tegorocznego Spotkania Europejskiego Taizé.
29 grudnia 2009 do 2 stycznia 2010, dziesiątki tysięcy młodych ludzi z całej Europy, a także z innych kontynentów, spotkają się na 32. Europejskie Spotkanie Młodych.

Temat przewodni tego spotkania brzmi: "Odzyskać odwagę".
Przeżyć pięć dni z tysiącami młodych ludzi z całej Europy i z innych stron świata…

Poznań jest gospodarzem tegorocznego Spotkania Europejskiego Taizé.
29 grudnia 2009 do 2 stycznia 2010, dziesiątki tysięcy młodych ludzi z całej Europy, a także z innych kontynentów, spotkają się na 32. Europejskie Spotkanie Młodych.

Temat przewodni tego spotkania brzmi: "Odzyskać odwagę".
Jest to 32 etap Pielgrzymki Zaufania przez ziemię. W Poznaniu oczekuje się ponad 30 000 młodych ludzi z całego świata, którzy będą chcieli pogłębić wiarę i wyrazić ufność Bogu w radosnej braterskiej wspólnocie modlitwy.

…aby kontynuować szukanie sensu życia
i tego, jak żyć ewangelią pośród wyzwań naszych czasów
Młodzi ludzie, którzy uczestniczą w tych spotkaniach, nie tworzą „ruchu”, lecz szukają dróg zaufania: między osobami różnych pokoleń, między chrześcijanami różnych tradycji, między narodami, zaufania do Boga. Leżą im na sercu sprawy związane ze zrozumieniem między narodami, z pokojem na ziemi. Dążą do pogłębiania wiary i wrażliwości społecznej.

Modlić się razem śpiewem i w ciszy …
aby otworzyć się na piękno życia duchowego
i komunii z Bogiem.…
Archidiecezja Poznańska wita uczestników 32. ESM

Poznać mieszkańców innego kraju, jednego miasta
dzięki kontaktom osobistym…
Spotkania europejskie są organizowane przez Taizé od 1978 roku. Odbywały się one m. in. w Paryżu, Barcelonie, Londynie, trzykrotnie w Rzymie (1980, 1982, 1985), potem w Pradze, Budapeszcie, Wiedniu, Monachium, Mediolanie, Lizbonie, Zagrzebiu i Genewie. Trzykrotnie spotkania europejskie odbywały się w Polsce: dwa razy we Wrocławiu (1989/90 i 1995/96) oraz w Warszawie (1999/2000). Ostatnie, w Brukseli, zgromadziło w grudniu i styczniu 2008/2009 roku ok. 40.000 uczestników, w tym 9 tys. młodych ludzi z Polski.
Człowiek, który doświadcza dziś wielu niepokojów, pragnie poszukiwać dróg pokoju i miłości, które mają swe źródło w Bogu. Nową nadzieję przynoszą słowa Jana Pawła II: „Pokój jest możliwy”. Perełka w języku polskim i angielskim, przygotowana z myślą o uczestnikach Europejskiego Spotkania Młodych w Poznaniu, jest doskonałym upominkiem i pamiątką dla ciebie i twych zagranicznych przyjaciół.(kliknij w obrazek)

W spotkaniach uczestniczą przedstawiciele różnych wyznań - wyjaśnia brat Marek ze wspólnoty zakonnej Taize. Jak podkreśla - katolicy, protestanci i prawosławni potrafią ponad tym co dzieli doszukiwać się tego co jest wspólne.
Młodzi ludzie zamieszkają u poznańskich parafian. W czasie pobytu w Poznaniu uczestniczyć będą w spotkaniach modlitewnych i zajęciach tematycznych. Rano w parafiach, a w południe i wieczorem na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.
To ogromna radość, że poszukiwanie aktualnego wymiaru chrześcijaństwa może się odbywać w moim mieście. Jestem pewien, że młodzi ludzie z całej Europy odkryją tutaj wiele nowych inspiracji. Dla nas ważne jest jedno: żeby młodzi odkryli Chrystusa i to, że z Ewangelii płynie wezwanie do zaangażowania się, do podjęcia odpowiedzialności za swoje życie i za świat - mówi brat Marek.
Nowy rok młodzi ludzie przywitają bez hucznych zabaw. Podczas nocnych nabożeństw w parafiach będa się modlić o pokój. "Wielu młodych ludzi mówi, że takiego Sylwestra jeszcze nigdy nie przeżyli" - podkreśla brat Marek.